niedziela, 8 listopada 2015

List pasterski Episkopatu Polski o prześladowaniu chrześcijan

W dotychczasowej karierze Młota na Posoborowie nie zdarzyło nam się jeszcze zgadzać z każdem słowem zawartem w liście pasterskim KEPu. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Ufam też, że nie jest to zarazem raz ostatni! Zachęcam do zapoznania się z Listem lub przypomnienia jego treści - wszak czytano go dzisiaj na niemal wszystkich Mszach Świętych. Jego najdobitniejsze chyba zdanie brzmi:
Ponad 100 tys. chrześcijan każdego roku jest brutalnie mordowanych, a jedynym motywem odebrania im życia jest wyznawana przez nich chrześcijańska wiara.
Bóg zapłać naszym pasterzom za mądre i odważne słowa!

czwartek, 5 listopada 2015

Monitoring

Ponieważ prowadzimy na „Młocie” monitoring aktywności osób podających się za duchownych katolickich, godzi się wspomnieć o świeżutkim komunikacie Kurii Metropolitalnej Warszawskiej dotyczącym sprawy o charakterze ogólnopolskim:

Kuria Diecezjalna Bielsko-Żywiecka uprzejmie informuje, że podający się za kapłana pan Sławomir Siąkała, powołujący się na zamieszkanie i pracę duszpasterską w parafii w Bierach bądź w Grodźcu, na terenie Diecezji Bielsko-Żywieckiej, nigdy nie był kapłanem tej diecezji. Ponieważ nie ma żadnego dowodu, że przyjął święcenia kapłańskie, ostrzegamy przed jego działalnością, która wykracza już poza granice Diecezji Bielsko-Żywieckiej


„Bohater” owego komunikatu może mieć ważne (choć udzielone niegodziwie) święcenia kapłańskie od biskupa Stanisława Sawickiego. Dżentelmeni współpracowali niegdyś w Bractwie Św. Św Cyryla i Metodego, ale obecnie ich drogi najwyraźniej się rozdzieliły. Biskup Stanisław Sawicki aktualnie widnieje w ewidencji członków „Katolickiego Kościoła Narodowego w Polsce” (jest w nim także nasz inny stary znajomy ks. Damian Grzyb).

wtorek, 3 listopada 2015

Kongresy intronizacyjne

Od maja 2014 r. do chwili bieżącej odbyło się w Polsce już pięć jednodniowych „Kongresów dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla”. Ich inicjatorem jest Stowarzyszenie "Klub Fides Et Ratio". Analiza treści kongresów i prelegentów (np. edycje I i II ; edycja V ) wskazuje, że stanowią ciekawą mieszankę idej, łączącą polskich integrystów od konserwatywnego Novus Ordo po sedewakantystów. Samo w sobie byłoby to dobre, gdyby nie jedna, bardzo niepokojąca domieszka. Poprzez dobór zapraszanych prelegentów wywodzących się m.in. z kręgów sympatyków śp. Księdza Tadeusza Kiersztyna organizator kongresów promuje prywatne, niezatwierdzone przez Kościół objawienia powstające w ww. kręgu. O problemach tego dotyczących pisaliśmy na „Młocie” kilka lat temu, np. w recenzji książkowego wywiadu z ks. Stanisławem Małkowskim.

Nic się od tego czasu nie zmieniło:

1) Teologia kiersztynowców zawiera błędy w odniesieniu do kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.
2) Prywatne objawienia nie są badane ani zatwierdzane przez Kościół…. i nie wydaje się, by mogły być, bowiem w tych kręgach (kiersztynowcy, ks. Natanek, Adam Człowiek) mają one charakter codziennej „gorącej linii” z nieba.

W tym ujęciu tradycyjna Msza łacińska czy też walka z masonerią i modernizmem zdają się być nośnikiem do promocji pomysłu intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Czy tradycjonaliści zapraszani na kongresy intronizacyjne powinni swą obecnością dawać na to przyzwolenie? Czy godzi się wygłaszać referaty dotyczące spraw autonomicznych, np. liturgii przedsoborowej, encykliki Quas Primas Piusa XI itp. itd. nie dostrzegając ogólnego kontekstu, jaki tu się szykuje?



Uważam uwikłanie tradycjonalizmu katolickiego w prywatne objawienia za jedno z największych zagrożeń, przed jakimi możemy stanąć. Byłoby to zresztą dogłębnie sprzeczne z istotą naszego podejścia do świata, opartego o filozofię realistyczną. Katolicyzm głosi, że powinniśmy podejmować decyzje w oparciu o analizę faktów i wnioskowanie rozumowe. Charyzmatycy uważają, że nasza religijność (i nie tylko) powinna się opierać o uczucia i doznania, na które trzeba się otworzyć. Objawieniowcy podejmują swoje decyzje w oparciu o nierozeznany przez Kościół głos, który traktują jako wolę Pana Boga. Nie chciałbym nikogo urazić, ale metodologicznie podejściu temu najbliżej jest do szamanizmu, czy ogólniej – religij pierwotnych.

Nawet jeśli przez pewien czas medium głosić będzie doktrynę w miarę katolicką, to pozostaje pytanie, czy kiedyś nie przestanie. Przecież słynna przez lata sekta z Palmar de Troya zaczynała właśnie w ten sposób: od kontestowania posoborowia lat 70-tych XX wieku. Wizjonerzy i związane z nimi kręgi zapraszały arcybiskupa Lefebvre’a, który ich przekierował do arcybiskupa Thuca. Niezłomny wietnamski hierarcha bez wystarczającego zbadania sprawy (spowodowanego w szczególności barierami językowymi) uwierzył w prawdziwość objawień maryjnych w Palmar, po czym wyświęcił na kapłanów świeckich członków zakonu karmelitanów od Najświętszego Oblicza, a pięciu spośród nich udzielił sakry biskupiej. Zaledwie dwa lata później mieliśmy do czynienia z regularną sektą, której guru (w oparciu o objawienia rzekomego Jezusa Chrystusa) wymyślał nowe dogmaty, reformował liturgię i kanonizował świętych. Do tego wszystkiego mogą doprowadzić fałszywe objawienia.

wtorek, 13 października 2015

Current 93 – tym razem dezinformacja przegrała

Oburzamy się tysiącami obywateli – katolików na różne „Golgota picnic”, organizujemy bojkoty napojów o nazwie „Demon”, redaktorzy „Egzorcysty” szukają diabła wszędzie prócz … własnych luster, a tymczasem, pomimo tak szerokiego frontu sił antysatanistycznych w Polsce o mały włos nie doszło do faktycznego skandalu.

W ramach odbywającego się właśnie krakowskiego festiwalu muzyki współczesnej UNSOUND zaplanowano koncerty w katolickich świątyniach. 16 października u św. Katarzyny miał zagrać neofolkowy band Davida Tibeta pod nazwą Current 93. Występ ten został zablokowany dzięki jednej osobie, bloggerowi Krzysztofowi Osiejukowi . Sprawie należy przyjrzeć się nieco bliżej.

Jak relacjonuje "Dziennik Polski":
Na dwa tygodnie przed koncertem, który był zaplanowany na najbliższy piątek, do proboszcza zatelefonowała Hanna Osiejuk (córka internetowego blogera Krzysztofa Osiejuka, znanego jako „Toyah”), która przestrzegała przed organizacją koncertu rzekomo „satanistycznego” wykonawcy.

- Aby wyjaśnić sytuację, poprosiliśmy artystę o jednoznaczną deklarację. Otrzymaliśmy od niego list, w którym stwierdza, że obecnie jest gorliwym chrześcijaninem. To wyjaśnienie uspokoiło proboszcza i wydawało się, że koncert jest niezagrożony - opowiada nam Małgorzata Płysa, szefowa fundacji Tone organizującej Unsound Festival. Niestety - pod koniec ubiegłego tygodnia podobne ostrzeżenie wpłynęło do krakowskiej kurii. Dlatego proboszcz św. Katarzyny musiał odwołać koncert formacji Current 93.


Czytając wpis pt. Czemu Diabeł chodzi do kościoła? stwierdzam, że część ocen i oskarżeń p. Osiejuka jest przesadzona, a część osądów błędna. Należy zweryfikować, na ile się da, zdanie: „biorący udział w festiwalu artyści – powtórzę raz jeszcze, reprezentujący niemal wyłącznie i całkowicie jednoznacznie satanistyczny nurt we współczesnej sztuce muzycznej”, bo brzmi ono przerażająco. Zachęcam do podjęcia pogłębionego śledztwa przez osoby, które mają pojęcie o wspomnianych artystach. Osobiście jestem dość sceptyczny co do zacytowanego twierdzenia.

Kluczowe zdanie Bloggera: "16 października, u Św. Katarzyny, ma dojść do koncertu słynnego satanistycznego zespołu Current 93, którego logo stanowi ukrzyżowany Chrystus przyozdobiony odwróconym pentagramem" zawiera następujące nieścisłości:



1) Ukrzyżowany Chrystus jest identyczny z doskonale nam znanym wizerunkiem „ozdabiającym” ferulę Pawła VI. Wielokrotnie spotykałem się z informacjami pochodzącymi z różnych źródeł, iż ów znak (ta forma krzyża) był w średniowieczu wykorzystywany przez okultystów w celu demonstrowania zwycięstwa diabła nad Chrystusem.

2) „Odwrócony pentagram” to w istocie symetryczny heksagram, symbol stosowany przez słynnego satanistę Aleistera Crowley’a i jego zakony okultystyczne jako znak identyfikacji religijnej.

Dziennik Polski cytuje absolutnie kuriozalną wypowiedź Marka Horodniczego, przedstawianego jako publicysta katolicki, były redaktor naczelny magazynu „Fronda”.
Koncertowa afera wynika z nieporozumienia, które, jak się okazuje, można wyjaśnić. - David Tibet był okultystą w połowie lat 80. i taki charakter miała też wtedy jego twórczość. Potem przeżył, jak sam twierdzi, nawrócenie na chrześcijaństwo. Dzisiaj wykonuje już zupełnie inną muzykę z innym przesłaniem. Decyzja kurii, do której ma oczywiście prawo, może więc wynikać z dezinformacji.


Powszechnie dostępne źródła odnoszące się do p. Tibeta wskazują na jego synkretyzm religijny łączący chrześcijaństwo z buddyzmem i satanizmem crowley’owskim. Pozostaje w kontakcie z crowleyanami i jest przez nich wysoko ceniony, co dokumentuje nominacja z 2006 r. do najwyższego ciała doradczego międzynarodowej loży. Nazwa zespołu „Current 93” również ma konotacje okultystyczne.

Dla zainteresowanych: oto, jak odpowiedzieli na oskarżenia o satanizm organizatorzy Unsound i lider Current 93.

Który to już raz się dzieje?

W katedrze warszawsko – praskiej zaprezentowano parę lat temu organową wersję „Kołysanki Rosemary” z filmu Romana Polańskiego. Kościelna fundacja Bonum z parafii, w której pracował Ksiądz Jerzy Popiełuszko, żyrowała przez lata festiwal studencki, na którym grał Slayer czy Bad Religion, a teraz dowiadujemy się o krakowskim festiwalu Unsound. Dodam, że szukając materiałów do niniejszego wpisu odnalazłem informację o występach Current 93 we Wrocławiu AD 2008, w katedrze polskokatolickiej.

Przedstawiam dwa wnioski:

1. Kościoły powinno pozostawać miejscami kultu religijnego. Należy powstrzymywać się od łączenia ich z wydarzeniami patriotycznymi czy kulturą świecką. Pisząc w skrócie: koncert kolęd – tak; koncert operowy – nie; koncert z okazji Dnia Niepodległości – nie. Wyjątek zaproponowałbym dla muzyki organowej, którą poza świątyniami trudno usłyszeć na żywo.

2. Dziwi milczenie mediów katolickich w sprawie Current 93 na festiwalu Unsound w Krakowie. Czy żyją wyłącznie meczami reprezentacji i wyborami? A może synodem? W mniejszych i mniej oczywistych sprawach temat drążono. Teraz jest cisza …

Rozumiem, że łatwiej protestować w sprawie Behemotha, o którym wszyscy wszystko wiedzą. Lub publikować idiotyczne listy zagrożeń duchowych, na których będzie AC/ DC, Led Zeppelin i Black Sabbath.

Szacunek dla Państwa Hanny i Krzysztofa Osiejuków - za podjęcie działań i ich skuteczny finał. Nie wyrażę uznania dla Kurii krakowskiej – za zerwanie współpracy z festiwalem Unsound po tym, jak afera wybuchła. Dlaczego? Bo trzeba być idiotami, by współpracować z podmiotem, który kilka lat temu promował jako gwiazdę współczesnej muzyki pannę Marinę Hantzis, znaną pod pseudonimem scenicznym Sasha Grey.

piątek, 4 września 2015

Miły gest Franciszka względem FSSPX

W Kościele Posoborowym trwają przygotowania do Roku Miłosierdzia, który ma się rozpocząć w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, czyli 8 grudnia. Z tej to przyczyny Franciszek napisał list zawierający kilka wskazówek duszpasterskich. Dwie najważniejsze myśli Papieża są szeroko komentowane. I co zaskakujące (do czego to doszło, że nie krytykujemy Franciszka ?!), obie bezdyskusyjnie słuszne.

Franciszek postanowił, by podczas Roku Miłosierdzia każdy kapłan mógł rozgrzeszać kobiety spowiadające się z grzechu aborcji. Czyn ten według prawa kanonicznego stanowi grzech zastrzeżony biskupowi, tj. w normalnych okolicznościach może z niego rozgrzeszać wyłącznie ordynariusz lub delegowani przezeń kapłani. Zakres delegacyj biskupich zależy od diecezji, co nie jest jasne ani przejrzyste dla wiernych. Jeden biskup upoważnia do rozgrzeszenia niemal wszystkich kapłanów (np. posiadających pięcioletni staż kapłaństwa), inny – jedynie wybranych prałatów. Oczywiście decyzja Franciszka nie wpływa na pozostałe warunki sakramentu pokuty, to jest rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu.



Drugie postanowienie Franciszka jest szczególnie interesujące dla tradycjonalistów. Na Rok Miłosierdzia Papież jednostronnie udziela władzy administrowania sakramentu pokuty kapłanom należącym do Bractwa św. Piusa X:

Ten Jubileuszowy Rok Miłosierdzia nie wyklucza nikogo. Niektórzy współbracia biskupi z różnych stron opowiadali mi o ich dobrej wierze i praktykowaniu sakramentów, z czym łączy się jednak dyskomfort życia w trudnej z duszpasterskiego punktu widzenia sytuacji. Ufam, że w bliskiej przyszłości będzie można znaleźć rozwiązania pozwalające przywrócić pełną jedność z kapłanami i przełożonymi Bractwa. Tymczasem, powodowany potrzebą zabiegania o dobro tych wiernych, rozporządzam i postanawiam, że osoby, które w Roku Świętym Miłosierdzia przystąpią do Sakramentu Pojednania u kapłanów z Bractwa św. Piusa X, otrzymają ważne i zgodne z prawem rozgrzeszenie.


Nie widzę powodów do tryumfu w związku z tą decyzją, gdyż zawsze byłem przekonany co do ważności i godziwości spowiedzi u Piusowców. Ale z pewnością sporo dobrych katolików miało wątpliwości w tej sprawie, a teraz się ich pozbędzie. Będzie uczestniczyć we Mszach celebrowanych przez kapłanów Bractwa, kupi jego publikacje i je przeczyta, a może kiedyś skorzysta ze spowiedzi, które miał na myśli Franciszek.

A ponieważ wiemy, że prowizorki są najtrwalsze, nie tylko w Polsce, to chyba możemy założyć, iż status FSSPX nie pogorszy się po zakończeniu Roku Miłosierdzia, czyli w nocy z 20 na 21 listopada 2016 r. Byłoby to zresztą bardzo … niemiłosierne.

Jakie mogą być dalsze konsekwencje zwykłego papieskiego listu ? Ano choćby takie, że i księżom diecezjalnym i zakonnym, których przełożeni zmuszają do zachowań sprzecznych z wiarą (np. ograniczanie praw zapisanych w Summorum Pontificum, odprawianie Nowej Mszy, udzielanie Komunii Św. na rękę, udział w spotkania międzyreligijnych itp.) byłoby łatwiej oddawać się pod opiekę duchową Bractwa, w którego kary kanoniczne wierzyliby już tylko najgłupsi moderniści.

A skoro już ich wspomnieliśmy … Ponieważ strony szkodliwe należy monitorować i piętnować, ponownie zajrzałem do nieszczęśników prowadzących bloga pod szczytną nazwą „W obronie tradycji i wiary”. Wciąż nie widać reakcji na wpis Młota , ale za to błyskawicznie pojawiła się analiza poświęcona słowom Franciszka na temat FSSPX.

Niestety, temat FSSPX ponownie przerósł naszego specjalistę. Dość powiedzieć, że gość nieprawidłowo zinterpretował nawet … termin, od jakiego Franciszek legalizuje spowiedź dokonywaną przez kapłanów FSSPX. On twierdzi, że dzieje się tak od daty publikacji papieskiego listu (1 września 2015) podczas gdy jego Autor wyraźnie odnosił się do okresu 8 grudnia 2015 – 20 listopada 2016 r. Większość wpisu stanowią bzdury, które wymagają analizy psychologicznej lub psychiatrycznej, ale na pewno nie teologicznej:

Dlaczego więc papież Franciszek udzielił tego przywileju? Żeby mącić, bo innych sensownych wyjaśnień nie ma. A co z tego wynika:
1. Policzek dla miejscowej hierarchii kościelnej.
2. Zamęt wśród zwykłych katolików.
3. Zamęt wśród kanonistów.
4. Zamęt wśród wiernych Bractwa.
5. Zamęt wśród tradycjonalistów.
6. Przypuszczalny podział Bractwa.
7. Radość sedewakantystów.


Oto, do czego prowadzą zaślepienie i nienawiść. Wszyscy katolicy dobrej woli powinni cieszyć się z decyzji Papieża Franciszka i wspierać go modlitwą, by podtrzymał tę passę na czas prac synodu na temat zagrożeń rodziny.