środa, 12 maja 2021

Nie ze mną te numery, Bruna!

Od przynajmniej półtora roku powtarzają się rozmaite awantury medialne związane z poglądami wyrażanymi w pogadankach umieszczanych na platformie youtube przez osobę określającą się jako „Siostra Brunę od Maryi”.

foto: printscreen z youtube

Sama Bruna zaistniała medialnie jakiś czas wcześniej (Nie potrafię, polegając na swej pamięci, ustalić, w którym roku. Ale bliżej 2018 niż 2015 roku). Zawsze wypowiadała się jednoznacznie przeciwko charyzmatykom, wytykała błędy zawarte w rozmaitych prywatnych objawieniach, krytykowała różne objawy kryzysu współczesnego Kościoła Dostrzegała też problemy typowe dla Polski, a więc brak lustracji oraz nadreprezentacja w populacji, zwłaszcza na stanowiskach decyzyjnych, mężczyzn o orientacji homoseksualnej. Jej stanowisko spokojnie mieści się w nurcie światopoglądu tradycjonalistów katolickich. Do prowadzonej przez nią kaplicy byli zapraszani kapłani, by celebrować Mszę w tradycyjnej formie rytu rzymskiego.

Sporo osób o naszych poglądach uznało zatem, że obecna odsłona konfliktu – tym razem z Archidiecezją Częstochowską i jej ordynariuszem Wacławem Depą – to kolejna runda w walce modernistów z antymodernistami.
W związku z pytaniami o status kanoniczny osoby występującej w mediach jako S. Bruna od Maryi oraz tzw. Pustelni Matki Bożej Jasnogórskiej, znajdującej się w Częstochowie przy ul. Mirowskiej, informujemy, że wspomniana osoba oraz jej rodzona matka (przedstawiająca się jako S. Klara od Jezusa Miłosiernego), które prowadzą życie pustelnicze oraz działalność w tymże miejscu, nie są osobami konsekrowanymi i nie mogą być uważane za pustelnice w rozumieniu prawa kanonicznego (kan. 603 KPK).

Przebywając od kilku lat na terenie Archidiecezji Częstochowskiej zostały objęte troską Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. Jednak w ostatnim czasie, po okresie próby, zamierzał definitywnie uregulować ich sytuację kanoniczną zgodnie z obowiązującym prawem. Po przedłożeniu im projektu „Statutu pustelników w Archidiecezji Częstochowskiej” odmówiły podjęcia dalszej formacji i złożenia profesji pustelniczych.

Wobec powyższego Arcybiskup Metropolita Częstochowski wycofał uprzednio udzielone zgody na przechowywanie Najświętszego Sakramentu oraz zniósł ustanowione w budynku „Pustelni” kaplice prywatne. Obie kobiety otrzymały także zakaz używania właściwych osobom zakonnym habitów i tytułu „siostra”. Otrzymały również zakaz przyjmowania intencji mszalnych.

Archidiecezja Częstochowska nie bierze odpowiedzialności za działalność obu kobiet, za publikowane treści oraz odcina się od funkcjonowania tzw. Pustelni Matki Bożej Jasnogórskiej w Częstochowie, będącej prywatnym domem.

Ks. Mariusz Bakalarz
rzecznik prasowy Archidiecezji Częstochowskiej

A więc jeśli jest wojna, to musimy wspierać NASZĄ oraz atakować WROGA!

Mechanizm ten jakże dobrze znamy ze współczesnej Polski, która od kilkudziesięciu lat jest rozgrywana według tego samego schematu. Jest podział na „naszych” i „onych”. Mogą się zmieniać ich nazwy (PZPR vs Solidarność albo PiS vs PO), ale nieszczęśni ludzie z poczuciem misji i uporem godnym lepszej sprawy uczestniczą w chocholim tańcu. Jego efekt jest tylko jeden: cały czas mają do wyboru WYŁĄCZNIE mniejsze lub większe zło, przy czym co jakiś czas dotychczasowe mniejsze staje się większym i vice versa.

Kierując się mottem Józefa Mackiewicza: „jedynie prawda jest ciekawa” chciałbym naruszyć strefę komfortu niektórych Czytelników i przedstawić swoje zastrzeżenia względem Bruny i jej działalności.

1. Bruna odwołuje się werbalnie do charyzmatu zakonu kartuzów i jego założyciela, św. Brunona. Jednak nie potrafię sobie wyobrazić, jak można realizować te ideały: zasady milczenia, modlitwy, postu, samotności, odcięcia się od świata przebywając w ciągłej interakcji z otoczeniem za pośrednictwem mediów społecznościowych. Bruna była lub jest na facebooku, twitterze, youtube oraz na forach internetowych. A przecież nawet współcześni, posoborowi kartuzi pozostają blisko pierwotnego charyzmatu, co pięknie nam pokazuje film „Wielka cisza”.




Być może zatem w teorii wie ona, jak powinni żyć pustelnicy, ale czy sama w praktyce dnia codziennego żyje tak jak oni?

2. Słowo „pustelnia” kojarzy się nam ze skromnym pomieszczeniem położonym z dala od ludzi, gdzieś „na końcu świata”. Tymczasem Bruna mieszka z mamą w domku znajdującym się na przedmieściach Częstochowy. Więcej osób we wspólnocie nie ma. Wszędzie dokoła mieszkają ludzie, przebiega ulica, są sklepy i przystanek autobusowy. A do Jasnej Góry na piechotę 8 kilometrów.

Odkąd pamiętam, na stronie pustelni widnieje komunikat:
W pustelni z powodu trwających remontów nie ma możliwości odbycia rekolekcji ani wejścia do kaplic, które mają status kaplic prywatnych (nie można uczestniczyć w modlitwach ani Mszach świętych w nich sprawowanych).

który zawsze robił na mnie bardzo złe wrażenie.

Natomiast NIGDY nie pamiętam, by „eremitki” chciały powiększać wspólnotę. By Bruna umieszczała komunikat zachęcający kobiety do wstąpienia do pustelni, do wspólnej realizacji powołania w formule zakonnej. Z informacyj zamieszczonych na niezawodnym forum krzyż wynika, że na samym początku projektu, jeszcze w innej lokalizacji, zamieszkiwały trzy siostry zakonne. Zdaje się zatem, że nigdy nie było ich więcej.

3. Warto tu dodać, że Fundacja Biskupa Hugona, która jest instytucjonalnym zapleczem Bruny, prowadzi działalność gospodarczą, a nawet w zeszłym roku załapała się na rządowe covidowe tarcze pomocowe. Po szczegóły zapraszam tu.

Uwzględniając dane zawarte w tekście „Mówisz Polakom, jak trafić do nieba. Stajesz się gwiazdą” można założyć, że „model biznesowy” Bruny wygląda tak: 10 000 zł miesięcznie przychodu z youtube i innych mediów wystarcza także na opłacanie np. składek emerytalnych i ubezpieczeniowych dla niej, gdyż w świetle prawa jest osobą świecką, a więc nieobjętą Funduszem Kościelnym.

Patrząc zatem w kontekście powszechnie dostępnych faktów na przywołany wyżej komunikat Archidiecezji Częstochowskiej, nie widzę w nim błędów. Bruna nie jest zakonnicą, nie jest pustelnicą. Jest świecką teolożką – elokwentną, o niemałej wiedzy, która przez parę lat zbudowała dość oryginalny model biznesowy. Pseudonim artystyczny „Bruna” oraz niewielkie koszty: habit ze sklepu z dewocjonaliami, laptop z kamerą – pozwoliły jej osiągnąć całkiem mocną pozycję opartą na iluzji i półprawdach.

Oczywiście doskonale rozumiem, że gdyby Bruna nie atakowała kryzysu współczesnego Kościoła, gdyby była gitarową „allelujką” z pozytywnym przekazem, to całkiem niewykluczone, że kurialiści arcybiskupa Depy patrzyliby nadal przez palce na jej działalność. Ale równocześnie, czy zbierałaby tak dobre pieniądze na swojej działalności? „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana” - jak mawiają mądrzy Rosjanie.

Konkludując, dzieło naprawy Kościoła należy zaczynać od samego siebie.

Niechże więc Bruna dokona samookreślenia.

Może funkcjonować jako świecka youtuberka i dzielić się swoją wiedzą i przemyśleniami oraz oczekiwać wsparcia finansowego.

Może też spróbować założyć prawdziwy, realny erem lub pustelnię o duchowości kartuzkiej, odciąć od cywilizacji i spędzać życie na modlitwie.

A może jej powołaniem byłby prawdziwy, nie udawany zakon nauczający?

Nie można wybierać w życiu elementów zupełnie ze sobą sprzecznych i tworzyć swoim życiem najwygodniejszy dla siebie kolaż rozwiązań. Casus Bruny jest też przykładem, że znacznie wygodniej jest planować dla siebie karierę generała, a nie sierżanta. Jakże wielu takich samozwańców znamy ...

9 komentarzy:

  1. Nie jestem wyznawcą Siostry Bruny ani tradycjonalizmu "w pełnej łączności", mam jednak uwagi do zarzutów:

    - kombinacje z ilością sióstr w zakonach żeńskich tzw "martwe dusze" to znana w posoborowiu sprawa. Pozwala ona wielu domom zakonnych sprostać wymogom statutowym i trwać pomimo, że dom zakonny powinien zostać skasowany. Trwanie to stanowiska, tytuły i handel własnością (ruchomą i nieruchomą).

    - szukanie ze szkiełkiem mędrca błędów w teologii s. Bruny jest o tyle nieuczciwe, że samej kurii posoborowej można wyciągnąć więcej, zwłaszcza za bytności bp.Wątroby.

    - tak jak zgadzam się z Panem, że w Polsce mamy taniec chocholi "walki naszych z onymi" to z punktu widzenia formalnego s.Bruna i kuria to jedna i ta sama strona barykady.
    Myślę, że kuria wystraszyła się oglądalności na YT( no i pozazdrościła :-) . Siostra Bruna zapomniała, że jest porządek hierarchiczny dziobania kasy. A ona go pominęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. > z punktu widzenia formalnego s.Bruna i kuria to jedna i ta sama strona barykady.

      Dlaczego? Tej myśli nie zrozumiałem (może dlatego, że nie kojarzę jej z autorem)

      Usuń
  2. Kuria się nie wystraszyła oglądalności i nie pozazdrościła kasy, bo kasa do s. Bruny płynęła na YT chyba od 2018 r. Zgubiła ją nie konstruktywna krytyka, którą i tak prowadziła, ale manipulacja słowem i wybiórczość wypowiedzi. Proszę czytać ten wpis tu:

    http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,8182.msg234173.html#msg234173

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie wiem. Jakieś miejscowe częstochowskie grupy odnowy za sto lat nie dobiją z oglądalnością do poziomu s. Bruny. Podobnie jest z różnymi stronami internetowymi ku chwale J-P II jakie powstały przed ŚDM za duże pieniądze a teraz leżą sobie zakurzone na dnie internetu bo skończyły się pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  4. No okej, ale mi jako oglądającemu zależy na prawowierności przekazu, więc niech ktoś zrobi spis i obnaży potencjalne błędy doktrynalne.
    To, że s. Bruna ma ma kanał na YT co nie pasuje do kartuskiego charyzmatu i ma z tego niemałe pieniądze to sprawa poboczna. Takie sprawy niech załatwia ze spowiednikiem, mnie to nie dotyczy. Ona zda rachunek przed Panem Bogiem z tego jak żyła, więc niech ktoś w końcu wytknie jej, jeśli są, błędy teologiczne, bo to jest całe sedno sprawy dla tych, którzy ją oglądają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EDIT:
      Dodam tylko, że owszem, ktoś kto stąpa po cienkiej linii dużo ryzykuje i może pogrążyć ze sobą innych, więc pomimo prawowierności może być szczypta buty, która będzie miała negatywny wpływ na zauroczonych oglądających i może zrobić się kolejne kółko wzajemnej adoracji. A wiemy jak to może się skończyć... .
      Jednak prócz komentarzy na temat habitu, pieniędzy i stylu życia chciałbym też, żeby w tym wszystkim nie zapominano o teologii.

      Usuń
    2. Czy ja tu pisałem o błędach doktrynalnych Bruny? Ano nie. W książce, którą przejrzałem w jeden dzień (mam już taki profesorski nawyk, że niewiele rzeczy czytam od deski do deski) nic wątpliwego nie znalazłem. Na oglądanie filmików na YT nie mam czasu. Bardzo nie lubię vlogów.

      Natomiast zwrócę uwagę: pani Ewa nie powinna się podawać za siostrę Brunę, skoro nią NIE JEST. I to również powinno być jasne i czytelne. To jest absolutnie podstawowa sprawa.

      Usuń
    3. http://www.eremitki.pl/Odpowiedź%20na%20dokument%20-%20wersja%20rozszerzona.pdf

      Usuń
  5. Przerażające są przypadki ludzi, które z wyrachowania lub choroby tworzą obraz alternatywnej rzeczywistości moralnej wokół własnej osoby. Wiodą życie zakonne lub świeckie pozornie zgodne z kanonami, de facto zbudowane na kłamstwie na temat własnej przeszłości. Trafiasz na taką osobę, gorliwą i bogobojną i nawet przez myśl nie przejdzie, że to przebieraniec albo rozwodnik, wiodący nowe życie przy aprobacie szeregowych kapłanów, również niczego nieprzeczuwających. Prawda nie jest już tak atrakcyjna ale tylko Prawda powinna nas interesować.

    OdpowiedzUsuń