czwartek, 12 lipca 2018

Nowi przełożeni generalni FSSPX i FSSP

W ostatnich dniach odbyły się wybory władz w dwóch największych i najważniejszych tradycyjnych zgromadzeniach kapłańskich, czyli w Bractwie św. Piusa X oraz w Bractwie św. Piotra.

Miła i ważna dla nas informacja napłynęła z FSSP, gdyż nowym generałem instytutu został nasz rodak ks. Andrzej Komorowski.



Ufam, że przyczyni się to do zwiększenia obecności Bractwa w Polsce. Póki co większość Polaków należących do FSSP pełni posługę poza granicami ojczyzny. Przydałoby się odwrócić ten trend oraz zainstalować przynajmniej jeden nowy dom zgromadzenia w naszym kraju.

Natomiast nowym przełożonym Bractwa św. Piusa X został ks. Dawid Pagliarani, który od 2012 r. pełni funkcję rektora seminarium Matki Bożej Współodkupicielki w La Reja (Argentyna).

Do tej pory osoba ks. Pagliaraniego nie była szczególnie dobrze znana w Europie. Można zatem powiedzieć o nim niewiele. Z pewnością cieszy się zaufaniem ustępującego przełożonego FSSPX, JE biskupa Bernarda Fellay’a. Nadto można sądzić, iż wybór ten ma umocnić poprawne relacje Bractwa z Watykanem. Kardynał Bergoglio, zanim przeniósł się w 2013 r. z Buenos Aires do Rzymu, utrzymywał niezłe relacje z miejscowymi piusowcami.



Obu czcigodnych księży, Andrzeja Komorowskiego i Dawida Pagliaraniego oraz kierowane przez nich wspólnoty kapłańskie polecajmy opiece Niepokalanej.

wtorek, 19 czerwca 2018

Kiedyś to było ...

Jak pamiętamy, koncepcji trenera drużyny Senegalu najbardziej zaszkodził młody rezerwowy Cracovii Kraków. Tym razem polska drużyna musi sobie poradzić w inny sposób.

sobota, 19 maja 2018

Kto chroni pedofilów w Chile, czyli Cygan (tzn. Rom) zawinił, kowali wieszają …

Cały świat obiega informacja, że w związku z gigantyczną aferą pedofilską wszyscy biskupi chilijscy złożyli dymisję na ręce Franciszka. Kiepsko poinformowani dziennikarze tacy jak niejaki Tomasz Krzyżak będą to uznawać za kontynuację przez Franciszki polityki „zero tolerancji dla pedofilii”, którą wprowadził i egzekwował Ojciec Święty Benedykt XVI.

Jest oczywiście zupełnie inaczej.

Ogólne zasady „walki” Franciszka z pedofilią opisałem trzy lata temu w tekście „Franciszka Papieża walka z homobiskupami” i pozostaje on niestety aktualny.

Bergoglio NIE WALCZY z pedofilią w Kościele Posoborowym.
Bergoglio czasem udaje, że zwalcza tę plagę, jeśli jest mu to wygodne.

Wspomniany wyżej red. Krzyżak nie wspomniał o najważniejszem. Sprawa ks. Ferdynanda Karadimy była marginalizowana i mataczona nie przez wszystkich biskupów Chile, lecz w szczególności przez bpa Jana Barrosa, którego w 2015 r. awansował na ordynariusza diecezji Osorno nie kto inny jak Franciszek Papież.

Od tego czasu istnieje twarda opozycja chilijskiego episkopatu przeciwko argentyńskiemu Biskupowi Rzymu. Chilijczycy próbowali zablokować tę nominację, niestety bezskutecznie! Bergoglio okazuje się niezłomnym obrońcą obrońcy pedofila. Nawet podczas styczniowej wycieczki do Chile odrzucał wszelkie oskarżenia kierowane względem Barrosa, nazywając je oszczerstwami. Dlaczego? Nie wiadomo.

Jedno jest pewne: w związku z aferą pedofilską w Chile pierwszą osobą, która powinna odejść ze stanowiska i przeprosić za wszelkie krętactwa oraz niegodne słowa wypowiadane pod adresem ofiar pedofilii jest … Franciszek.





Postscriptum

A tak przy okazji …. Zastanówmy się ćwiczebnie, co by się stało, gdyby Bergoglio stanął przed koniecznością wymiany polskiego episkopatu. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że zapewne nie znalazłby w Polsce wystarczająco dużo dublerów, zgodnych ze swoją linią.

Mogłby zostawić Rysia, mógłby przywrócić do obowiązków Pieronka, a nawet … Paetza.

Mógłby awansować rozmaitych Grzegorzów Kramerów, Wojciechów Lemańskich, Ludwików Wiśniewskich, Pawłów Gużyńskich itp. itd.

Ufam jednak, że wciąż nie zapełniłby nimi vacatów. Trzeba by sięgnąć po głębsze rezerwy, takie jak laicyzowani Tadeusz Bartoś czy … Roman Kotliński oraz pomoc ekumeniczną - „biskupa” Szymona Niemca. Z tego wszystkiego dałoby się zmontować bergogliański Episkopat Polski ….

niedziela, 6 maja 2018

Żółta kartka za intencję Mszy

Cieszę się niezmiernie za każdym razem, gdy słyszę, że pojawia się nowe miejsce, w którym celebrowana będzie Msza w tradycyjnej formie rytu rzymskiego. Patrzę na takie inicjatywy z życzliwością, ale i wyrozumiałością dla wszelkich ewentualnych drobnych niedociągnięć i potknięć. Jednak czasem ktoś przyłoży na dzień dobry z tak grubej rury, że trzeba od razu brać go "na obserwację". Za dużo bowiem mamy w polskim tradycjonaliźmie dziwactw wynikających z braku elementarnej wiedzy i / lub zaburzeń osobowości.

Dziś na tę listę trafia inicjatywa, która o poranku była uprzejma opublikować na swojej stronie fejsbukowej wpis, którego część prezentuję Państwu poniżej w formie printscreenu. Informuje on o odprawieniu Mszy Świętej celebrowanej



Wpis ten udostępniłem z krótkim komentarzem krytycznym na FB. Być może po tej i innych niepochlebnych reakcjach ktoś się opamiętał i usunął, co napisał. Ale nie można wykluczyć, że np. organizatorzy Mszy w ww. miejscu będą w niewłaściwy sposób interpretować zalecenie dotyczące zwyczaju nakrywania głowy przez kobiety uczestniczące w liturgii, zniechęcając zainteresowane panie i siejąc zgorszenie. Zgodnie z aktualnym prawem kościelnym nie ma bowiem nakazu, by kobiety uczestniczyły we Mszy w nakryciu głowy, zwłaszcza w tzw. mantylce.

Ufam, że ta żółta kartka wystarczy.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Co słychać na Targach Książki Posoborowej?

Tradycyjnie, jak co roku, odwiedziłem Targi Książki Katolickiej. Przedstawiane oferty są coraz szersze i bogatsze, ale niestety utwierdza się komercyjny charakter imprezy, który kłóci się z jej zakładaną specjalizacją. Na targach książki katolickiej jest bowiem coraz mniej pozycyj stricte religijnych. Czy polskie chrześcijaństwo osiągnęło już taki poziom obrzędowości, że dla większości społeczeństwa staje się wyborem i identyfikacją kulturową?

Spójrzmy na listę laureatów XXIV edycji Targów.

Laureatem Nagrody Głównej został historyk i sowietolog prof. Andrzej Nowak, a Małego FENIKSA przyznano Katolickiej Agencji Informacyjnej. W związku ze stuleciem odzyskania niepodległości uhonorowano też Muzeum Niepodległości w Warszawie oraz Katolicki Uniwersytet Lubelski.


Już same kategorie nagród pokazują, jak mało istotne na targach są zagadnienia takie jak dogmatyka oraz liturgika. Nawet wydawnictwa posiadające wartościowe pozycje w ww. zakresach (np. Wydawnictwo Diecezjalne Sandomierz) nie przywożą swojej pełnej oferty do Warszawy. Nieźle prezentują się natomiast biblistyka oraz duchowość chrześcijańska. Coraz ważniejszą rolę odgrywa muzyka, najbliższa mi ze wszystkich sztuk, ale niekoniecznie akcentowany jest jej wymiar kościelno – liturgiczny.

Podobnie jak w poprzednich latach, na Targach zabrakło wydawnictwa Te Deum , a skromny wybór jego propozycyj znalazł się jedynie na stoisku Capital. Nieliczne „tradycjonalizujące” książki znalazły się w ofercie np. Polonia Christiana oraz Multibook (drogi, ale bardzo porządny i solidny reprint modlitewnika ks. Józefa Stedmana Wydawnictwa Prohibita), zaś do mainstreamu przedostaje się bardzo przez nas ceniony duszpasterz abp Fulton Sheen).

Mają swoją niszę dzieła poświęcone Janowi Pawłowi II. Franciszek swojej się nie dorobi. I chyba nikt nad tym faktem nie ubolewa. W zastępstwie ww. promowani są, nadmiernie do przedstawianej wartości intelektualnej, polscy jeźdźcy bergogliańskiej apokalipsy – Kramer i Ryś. Dobrze, że są tylko dwaj na cały kraj.

Nie za wiele się pisze i wydaje na tematy intronizacyjne. Propagatorzy tych wątpliwych teoryj teologicznych (np. pp. Krajscy oraz Dybowski) jednak niestety obciążają „naszą”, konserwatywną i tradycjonalistyczną odmianę katolicyzmu. Cieszy zmniejszenie (względem poprzedniej edycji targów) popularności pseudoteologicznej literatury skandalizująco – szurowskiej promującej niezatwierdzone objawienia prywatne, opowieści egzorcystów itp. itd.

Ale oba te obszary istnieją w polskim katolicyźmie, rozwijają się i nie spotykają z odpowiednią, krytyczną reakcją ze strony hierarchicznego Kościoła.

W trakcie półtoragodzinnej wizyty na Targach z pewnością nie dostrzegłem wielu wartościowych i ciekawych lektur. Spośród książek, które widziałem, wyróżnię moim prywatnym Feniksem propozycję Wydawnictwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II pn. „Boże, ku wspomożeniu memu wejrzyj. Godzinki staropolskie” w opracowaniu Anny Gąsior i ks. Janusza Królikowskiego.



Tyle uwag o tegorocznej edycji imprezy. Jakie będą przyszłoroczne, jubileuszowe XXV Targi Książki Katolickiej? Chyba można już teraz w ciemno obstawić u bukmachera, że nie będzie na nich Te Deum.