piątek, 11 lipca 2014

Zapis na Chazana

Cała Polska już wie, że nie można stracić roboty za skrajny brak nadzoru nad pracownikami, wskutek którego kraj jest skutecznie ośmieszony na arenie międzynarodowej przez "spisek kelnerów". Można natomiast - za ... wykonywanie swojego zawodu.

Warszawski szpital imienia Świętej Rodziny ma to nieszczęście, iż jego sprawa idealnie pasuje na temat zastępczy, którym można "przykryć" niewygodne tematy. Chazan i Mundial, Mundial i aborcja, czy to nie ciekawsze niż przyglądanie się znikającej kupie kamieni symbolizujących aktualny stan państwa polskiego?



Władze miasta działają zgodnie z zapotrzebowaniem. Nie czekają na zakończenie postępowania pokontolnego, lecz jednostronnie - wbrew wszelkim przyjmowanym standardom zawodowym - publikują projekt swoich ustaleń i podejmują decyzje. Co chyba najciekawsze, ustalenia pokontrolne są raczej pozytywne dla szpitala i trudno znaleźć w nich uzasadnienie dla decyzji o zwolnieniu z pracy prof. Chazana. Być może dlatego ratusz już ogłasza, że zwalniany dyrektor nie może odwołać się od decyzji HGW ...

W kraju tak zbiurokratyzowanym jak Polska na każdego dyrektora jednostki znajdzie się jakiś przepis, którego ów nie przestrzegał był w stopniu wystarczającym. Można wręcz stwierdzić, że dyrektor i jednostka organizacyjna spełniający wszystkie możliwe normy prawne nie mieliby wręcz czasu na działalność statutową. Cóż zatem zarzucono szpitalowi im. św. Rodziny? 1. Niekompletność dokumentacji, wskazując iż analogiczny problem dostrzeżono w innej jednostce kontrolowanej, Instytucie Matki i Dziecka 2. Nieaktualność procedur, takich jak Karta Praw Pacjenta 3. Niepoinformowanie pacjentki o granicznym terminie, do którego możliwa jest aborcja, choć w materiałach kontrolnych wykazano, że przepisy prawne nie regulują jasno tej kwestii. 4. Przeprowadzenie badań specjalistycznych kariotypu przed aborcyjnym deadline.

Projekt wystąpienia pokontrolnego potwierdza wszystkie nasze przecieki odnoszące się do pacjentki prof. Chazana: jest to osoba w wieku lat 38, która zaszła w ciążę w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego w znakomitej podobno klinice Novum i przeżyła już cztery poronienia. Jej ciąża była prowadzona przez ordynatora Szpitala św. Rodziny, bo "inwitrowcy" takich usług nie świadczą. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, prywatna pacjentka jednego z lekarzy stała się pacjentką szpitala, gdy nastały komplikacje.

Z materiałów pokontrolnych wyłania się obraz Szpitala św. Rodziny zupełnie odbiegający od przekazu medialnego. Zatrudnieni medycy nie wykluczają apriori możliwości przerwania ciąży, podczas gdy temu rozwiązaniu bardziej niechętni są lekarze Instytutu Matki i Dziecka oraz Szpitala Bielańskiego. Kontrolerzy urzędu miasta nie zarzucają prof. Chazanowi, iż stosując - jakkolwiek w ich ocenie być może nazbyt szeroko - klauzulę sumienia naruszył prawa pacjentki do świadczenia zdrowotnego. Jest to kluczowe ustalenie falsyfikujące skargę pacjentki stanowiącą podstawę kontroli: były uchybienia w komunikacji między lekarzami a pacjentem, ale nie spowodowały one tego, co zarzucała pacjentka. Nb. sami kontrolerzy wskazują, iż obowiązek przekazywania informacji o podmiotach realizujących "usługę" terminacji ciąży powinien być zdjęty ze szpitali i przeniesiony na Narodowy Fundusz Zdrowia jako płatnika świadczeń zdrowotnych.

Kwestie religijne w ogóle nie istnieją w materiałach pokontrolnych, zagadnienia światopoglądowe są referowane w stopniu minimalnym, adekwatnym do placówki, której kluczową kompetencją jest leczenie, a nie spory etyczne. Wręcz przeciwnie, sądzę, że najbardziej bezkompromisowi "obrońcy życia" (w tym zawodowi działacze, tacy jak Fronda i Fundacja Pro) po zapoznaniu się z projektem wystąpienia pokontrolnego uznają, że prof. Chazan i jego współpracownicy mają zdecydowanie zbyt dużą akceptację dla polskiego prawa dopuszczającego przerywanie ciąży w przypadku ciężkich wad medycznych płodu.

Czemu zatem w tej sytuacji wskutek doniesień medialnych cała wina i odpowiedzialność przypisywana jest do jednego człowieka, profesora Bogdana Chazana? Kwestie podniesione na początku, a więc przykrywanie bieżących kłopotów władzy, wydają się być jedynie sposobem rozprowadzania sprawy. Można sądzić, że p. Chazan stał się niedawno twarzą środowiska lekarskiego promującego Deklarację Wiary Lekarzy Katolickich i wygłosił szereg opinii godzących w system. Stąd atak na niego, nienajbardziej "winnego" narodzin w świetle ustaleń kontroli urzędu miasta Warszawa.

Oczywiście sądy w Polsce są różne (mają różny poziom niezależności), ale wątpię, by prof. Chazan miał wielkie kłopoty z wygraniem sprawy sądowej przeciwko prezydent Warszawy i przywróceniem do pracy. Do tego czasu zaś poszkodowane będą głównie warszawianki korzystające z pomocy medycznej w szpitalu im. Świętej Rodziny. Pozostaje też otwarte pytanie, kto zastąpi Bogdana Chazana na stanowisku dyrektora szpitala. Jeśli według HGW najważniejszą charakterystyką kandydata jest niekierowanie się głosem sumienia, to myślę, że idealną kandydatką jest p. Katarzyna Waśniewska, czyli "Mama Madzi".

niedziela, 8 czerwca 2014

Veni Creator Spiritus!

Wigilia Zesłania Ducha Świętego przypada w tym roku w pierwszą sobotę czerwca, przez co terminowo łączy się z imprezą religijną rokrocznie organizowaną na lednickich polach przez ojca Jana Górę OP. Nigdy tam nie gościłem, bowiem już w późnym dzieciństwie zaczęły rozmijać się z posoborowiem moje gusty estetyczne. Kiczowate scholki, sacro polo, wszyscy inni oprawcy liturgiczni, tudzież podstarzałe siostry zakonne wyposażone w gitary zupełnie do mnie nie trafiały. Nie będąc nigdy częścią posoborowia nie mogłem z niego wyrosnąć, tak jak się wyrasta z fascynacji Ciotką Klotką czy Panem Tik Takiem.

Właśnie oglądam relację online z Lednicy i powróciło pytanie: A może i ja byłbym z nimi, gdyby to, co oferują, nie było takie tandetne ? Posoborowie poważne, godnie odziane, śpiewające chorał gregoriański nie byłoby sobą. Ale gdyby mieli w swojej ofercie coś takiego ....



Moje szczęście, że nie mieli.

p.s. dla zainteresowanych: niestety zaprezentowany powyżej zespół Theandric nie ma zbyt wielu utworów na takim poziomie jak zalinkowany. Niedawno wydana płyta długogrająca jest bardzo popowo-oazowa. Ale w dawnych dobrych czasach nagrali dwa dobre kawałki: kompozycję "Adoro Te Devote" oraz hołd Iron Maiden pt. "Up the Irons". Polecam!

niedziela, 1 czerwca 2014

Uzdrowienia międzypokoleniowe a sakrament Chrztu Świętego

U posoborowców coraz bardziej popularne są modlitwy o uzdrowienia międzypokoleniowe. Cóż to jest ? To zaczerpnięta od protestantów nowinka zgodnie z którą należy przyjąć, że pewne grzechy przodków (zwłaszcza np. mające podłoże okultystyczne) owocują skłonnościami czy konsekwencjami w tym samym kierunku u młodszych pokoleń i wymagają chrześcijańskiego przeciwdziałania. Należy zatem poznać swoje drzewo genealogiczne i znaleźć w nim hazardzistów, osoby uzależnione od procentów, babki - tarocistki i wszystkich innych okultystów. Następnie należy przeprosić Boga za te grzechy i wynagrodzić za nie. Konieczna może być tzw. spowiedź furtkowa, czyli wyznanie grzechów od pradziadkowych po własne. Niekiedy jest też potrzebna wizyta u egzorcysty. Proceder ten reklamują osoby powiązane z charyzmatykami (są oni szczególnie mocno nadreprezentowani w środowisku polskich egzorcystów), z niezawodnym demonologiem ojcem Posackim na czele.



Konserwatywni posoborowcy odpowiadają im, że sakrament Chrztu jest wystarczający, by zgładzić wszelkie międzypokoleniowe skłonności oraz kary, które Stary Testament zapowiadał do trzeciego i czwartego pokolenia po grzeszącym. Powołują się tu na autorytety największych katolickich teologów, ze świętymi Augustynem i Tomaszem z Akwinu na czele. Teoretycznie taki arsenał nazwisk powinien zakończyć dla nas debatę, ale ... rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.

Chciałbym bowiem dopytać, czy zgładzenie owych wszelkich międzypokoleniowych skłonności oraz kar to przymiot i zasługa samego Sakramentu, czy nierozłącznie z nim związanych (jak się wydawało np. w czasach św. Tomasza z Akwinu) egzorcyzmów, a więc sakramentaliów mu towarzyszących?

Posoborowe zniszczenie rytu Chrztu Świętego, obejmujące usunięcie zeń Wielkiego Skrutynium oraz niemal wszystkich modlitw egzorcyzmowych nie może pozostawać bez wpływu na relację między nowoochrzczonymi a diabłem. (Treść rytu przedsoborowego dostępna jest tutaj, a omówienia i spolszczenia szczególnie interesujących nas modlitw dokonał kilka lat temu forowicz Maciek

Moją uwagę zwróciły egzorcyzmy, przy pomocy których kapłan wyklina z dziecka ducha nieczystego. W nowej formie rytuału chrzcielnego egzorcyzmy są zredukowane do trudno zauważalnej postaci. W tradycyjnym obrządku nadają klimat całej uroczystości, można wręcz odnieść wrażenie, że kapłan odbywa pewnego rodzaju walkę, aby wyrwać dziecko złemu duchowi i uczynić z niego chrześcijanina.

Egzorcyzm ma miejsce trzykrotnie. Jeszcze przed samym Chrztem kapłan tchnie w twarz dziecka mówiąc:

Wyjdź z niego, nieczysty duchu, i daj miejsce świętemu Duchowi Pocieszycielowi.

W kolejnej modlitwie prosi Boga o wspomożenie w egzorcyzmie:

Wszechmogący, wieczny Boże, Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa! Wejrzyj łaskawie na tego sługę Twego N., którego raczyłeś powołać do początków wiary; usuń z niego wszelką ślepotę serca; rozerwij wszelkie więzy szatana, które go skrępowały; otwórz mu, Panie, wrota pobożności Twojej, ażeby naznaczony znakiem Twej mądrości, był wolny od zgnilizny wszelkich żądz, lecz żeby z weselem wypełniał Twe przykazania, służył Ci w Twym Kościele i z dnia na dzień coraz bardziej sie rozwijał; przez Pana naszego.

Następnie mamy pełen egzorcyzm:

Zaklinam cię nieczysty duchu, w Imię Ojca + i Syna + i Ducha Świętego +, abyś wyszedł i odstąpił od tego sługi (służebnicy) Boga N. Ten sam bowiem rozkazuje tobie, przeklęty potępieńcze, który stopami Swymi szedł przez morze, a tonącemu Piotrowi podał prawicę. A wiec, przeklęty szatanie, poznaj swój los i oddaj cześć Bogu żywemu i prawdziwemu, oddaj cześć Jezusowi Chrystusowi, Synowi Jego i Duchowi Świętemu i odstąp od tego sługi Bożego N., gdyż Bóg i Pan nasz Jezus Chrystus raczył go powołać do Swej świętej łaski i błogosławieństwa i do krynicy Chrztu.

Tego zaś znaku Krzyża świętego +, którym znaczymy jego czoło, ty przeklęty diable nie waż sie nigdy zgwałcić. Przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Także sam obrzęd Chrztu św. zaczyna się od egzorcyzmu:

Zaklinam cię, wszelki duchu nieczysty, w Imię Boga Ojca wszechmogącego + i w Imię Jezusa Chrystusa, Syna Jego, Pana i Sędziego naszego + i w mocy Ducha świętego +, abyś odstąpił od tego stworzenia bożego N., które Pan nasz raczył powołać do Swego świętego Kościoła, ażeby sie stało świątynią Boga żywego, a Duch święty w nim zamieszkał. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, który ma przyjść sądzić żywych i umarłych i świat przez ogień. Amen.


Wspomniany powyżej w tekście posoborowy ryt chrztu dzieci zachowuje tylko jedną odnośną formułę wyrażoną w słowach: Wszechmogący, wieczny Boże, ty posłałeś na świat swojego Syna, aby oddalił od nas moc szatana, ducha nieprawości, a człowieka wyrwanego z ciemności przeniósł do przedziwnego królestwa Twojej światłości; pokornie Cię błagamy, abyś to dziecko uwolnił od grzechu pierworodnego, uczynił je swoją świątynią i mieszkaniem Ducha Świętego. Modlitwa ta dość luźno spełnia definicję egzorcyzmu zawartą w katechiźmie posoborowym (KKK 1673: Gdy Kościół publicznie i na mocy swojej władzy prosi w imię Jezusa Chrystusa, by jakaś osoba lub przedmiot były strzeżone od napaści Złego i wolne od jego panowania, mówimy o egzorcyzmach). Z egzorcyzmami powiązanymi z Chrztem jest więc podobnie jak z porównaniem współczesnego rytuałem egzorcyzmów do potrydenckiego, zniesionego przez Jana Pawła II AD 1999. Potrydencki ryt Chrztu rozrywa wszelkie więzy szatana, które krępowały nieochrzczonego, ryt posoborowy tę prośbę do Boga pomija.

Dodam, że od czasu panowania Ojca Świętego Benedykta XVI można prosić o Chrzest dziecka (oraz wszystkie inne Sakramenty) w przedsoborowej, tj. nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Dostęp do nich z roku na rok się polepsza, ale wciąż ograniczony jest niemal wyłącznie do środowisk - duszpasterstw Mszy świętej trydenckiej.

Popularność modlitw o uzdrowienie międzypokoleniowe trudno nazwać fanaberiami. Pewna część świadomych chrześcijan, katolików doświadcza wzmożonych ataków sił ciemności i pragnie się przed nimi bronić. Czy rzeczywiście problem ten może rozwiązać proponowane przez konserwatywnych posoborowców pamiętanie o modlitwie za dusze w czyśćcu cierpiące i ofiarowanie Mszy za dusze przodków ?! Mam pewne wątpliwości co do tego rozwiązania, bowiem wydaje się ono odpowiadać na zupełnie inne bolączki.

Tradycyjni katolicy nierzadko uzupełniają chrzest swój lub swoich dzieci o wielki egzorcyzm i inne obrzędy (np. związane z solą) obecne w starym rycie. I to wydaje mi się najlepszą propozycją dla wszystkich poszukujących (i potrzebujących) modlitwy o uzdrowienie międzypokoleniowe. Te sakramentalia przez wieki skutecznie wypędzały diabła z życia nowoochrzczonych i wciąż mogą to czynić znacznie lepiej niż wynalazki charyzmatyków przeszczepiane do Kościoła Posoborowego.

środa, 21 maja 2014

Znowu w życiu mi nie wyszło ...

Wprawdzie "Młot Na Posoborowie" jest poświęcony mocnemu masakrowaniu modernistów, ale równie uważnie przyglądamy się tradycjonalistycznemu poletku, by piętnować pojawiające się na nim nieprawidłowości czy nadużycia.

Parę dni temu w Internecie pojawił się kolejny łzawy apel:

"Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683 potrzebuje Państwa pomocy. Pozostało nam 19.000 zł [z 47.565 zł - MNP] do spłacenia faktury za wydanie książki autorstwa Roberto de Mattei „SOBÓR WATYKAŃSKI II. Historia dotąd nieopowiedziana”. Wpłacając przynajmniej 55 zł za 1 książkę można pomóc nam w spłacie tego zobowiązania."


Zamieszczono pod nim skan faktury , nieco o sprawie mówiący. Spójrzmy na wielkość nakładu – aż 3000 szt. Ciekawe, kto miałby tę książkę kupować ?! Podmioty działające w naszej niszy wiedzą, że w miarę szybko da się upłynnić kilkaset sztuk tytułu. Powiedzmy, że nakład 500 sztuk byłby tu uzasadniony. Taki poziom sprzedaży powinien też pozwolić na pokrycie wszystkich kosztów związanych z projektem. W kieszeni zostałoby też wykładane 37.750 zł (2500 szt x 15,10 zł), może parę tysięcy mniej, bo byłaby wyższa cena jednostkowa książki.


Dziwne, że tego nie wie osoba, która działa już w czwartej bodajże podobnej fundacji. Dziwne tym bardziej, że poprzedni podmiot (Instytut Summorum Pontificum) został przez prezesa uśmiercony przy narodzinach jeszcze bardziej lekkomyślną i kosztowną decyzją o publikacji dzieł abp. Nowowiejskiego. Agonia ISP była przykra dla wszystkich mających nieprzyjemność wplątania w temat; w praktyce w tym stanie trwa do dziś, bowiem – wbrew wielokrotnie składanym oświadczeniom – ISP zlikwidowany nie został.

Państwa ocenie pozostawiam decyzję, czy warto po raz kolejny złożyć się na 25 000 zł dla CKiT (zbierają bowiem jeszcze także na Nova et Vetera: w II etapie naszej akcji będziemy mieli do podjęcia spłatę faktury za wydanie ostatniego numeru magazynu Nova et Vetera. Tym razem będziemy potrzebować czterokrotnie mniejszej kwoty, bo zaledwie 5904 zł.), czy warto wspierać osoby, które niczego się nie uczą na swoich błędach, których działalność jest nieprzejrzysta i nie spełnia wymogów przepisów prawa powszechnie obowiązującego np. w zakresie udostępniania sprawozdań z działalności. Wpłaćcie, zwłaszcza jeśli sądzicie, że projekty później zrealizowane przez CKiT (Faktura za "Sobór" miała być opłacona do 22 marca 2013 r.) za kilka miesięcy nie będą znów wymagały dofinansowania liczonego w dziesiątki tysięcy złotych.



Fundacje powinny stanowić działalność dobroczynną, pro publico bono. Niech angażują się w nią ludzie, którzy chcą wydawać na coś pożytecznego pieniądze własne i przyjaciół. Jeśli ktoś potrafi przy okazji gromadzić i zarabiać pieniądze, to tym lepiej dla sprawy. Osobnikom, którzy mogą zajmować wyłącznie stanowiska prezesów, którym najlepiej w życiu wyszły … włosy, ozięble dziękuję za lata niesolidnej pracy za cudzą forsę.

niedziela, 18 maja 2014

Fatima – co dalej ?

Ponieważ większość trzynastego dnia maja (na który przypadła 97 rocznica rozpoczęcia objawień fatimskich) spędzałem w autokarze, podróżując na koncert przezacnego Magnum, miałem sporo czasu na powrót do lektury książki Antoniego Socciego pt. „Czwarta tajemnica Fatimska?”



Pamiętamy, że nierówny to autor, raz chwali Medjugorje, by potem przyznać rację konserwatystom i tradycjonalistom broniącym orędzia fatimskiego. Ostatnio zaś podnosił nieważność renuncjacji urzędu papieskiego przez Benedykta XVI. Trochę przypomina mi w tym splątaniu Tomasza Terlikowskiego... Ale ta książka jest spójna i logiczna. Nie widzę w niej szczelin w rozumowaniu, naciągania faktów i innych wątpliwych zabiegów.

Zagadnienia poruszane przez Socciego nieodmiennie mnie przygnębiają, pokazując na swoistą hermeneutykę ciągłości w lekceważeniu słów Matki Bożej zarówno przez Kościół katolicki jak i posoborowy. Szykany dotykają również Siostry Łucji, której zakazuje się wypowiadać o objawieniach, której słowa notorycznie się przekręca dla bieżących celów, z której robi się fałszerkę słów Maryi itp. itd. Jak widać, mamy tu do czynienia z połączeniem metod propagandy goebellsowskiej („kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą”) z barbarzyńskim, starożytnym jeszcze stosunkiem do posłańców („posłańcowi niosącemu złe wieści ściąć głowę!”), nieznacznie skorygowanym wskutek zniesienia kary śmierci.

Dwa największe kłamstwa współczesnego posoborowia związane z Fatimą brzmią:
1. Wypełniliśmy wolę Maryi zawartą w drugiej tajemnicy poświęcając Rosję Niepokalanemu Sercu Matki Bożej oraz
2. Ujawniliśmy treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej.


W zakresie poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi Jan Paweł II zrobił tyle samo co Pius XII: nie wykonał Jej woli, dokonując poświęcenia całego świata, bez wymienienia nazwy tego państwa. Pamiętam, że aż do końca lat 80-tych XX wieku podawano (w wydawnictwach drugiego obiegu sprzedawanych w kościołach), iż Rosja wciąż czeka na poświęcenie, którego skutkiem ma być nawrócenie tego kraju i narodu. Natomiast jakoś w latach 90-tych pojawiła się informacja, jakoby s. Łucja uznała działania Jana Pawła II za wystarczające. Socci ujawnia szczegóły tej fałszywki: rzekomy list z 8 listopada 1989 r., na który powołał się np. kard. Tarsycjusz Bertone przedkładając mniemaną treść Trzeciej Tajemnicy nie spełnia minimalnych warunków dowodowych: nie wiadomo, kto był jego adresatem ani nie przedłożono nigdy jego fotokopji. Wiadomo natomiast, że siostra Łucja, licząca podówczas ok. 82 lat, miała go sporządzić ... na komputerze.

Z kolei treści ujawnione AD 2000 jako Trzecia Tajemnica Fatimska ograniczają się do wizji cierpienia i śmierci Ojca Świętego. Jakkolwiek są one najprawdopodobniej autentyczne, to według śledztwa Socciego mają stanowić jedynie opisową ilustrację do nieujawnionych, choć zachowanych do dziś, słów Matki Bożej. To właśnie one mają stanowić tytułową Czwartą Tajemnicę.

Nie zamierzam streszczać całej pasjonującej książki Antoniego Socciego, ale chciałbym wskazać tu na dwie istotne kwestje, które odczytuję zupełnie inaczej niż dwa lata temu, gdy pozycja ta ukazała się na naszym rynku.

Po pierwsze, wizja zabijanego Papieża w zrujnowanem, spustoszonem mieście pasuje dziś znacznie bardziej do abdykacji Benedykta XVI niż do zamachu na Jana Pawła II. (Ale czy pasuje wystarczająco??) Narzuca się też nawiązanie do homilji wygłoszonej przez bawarskiego papieża na inaugurację pontyfikatu: " Módlcie się za mnie, abym nie uciekł ze strachu przed wilkami". Czas pokazał, że wszyscyśmy zawiedli: my z niedostatkiem modlitwy za Ojca Świętego, a sam Benedykt XVI jednak uląkł się wilków, uciekł przed nimi i pozwolił im zdobyć kolejne nowe przestrzenie na Watykanie.

Po drugie, kwestja poświęcenia Rosji prawie nigdy nie "trafiała" na sprzyjające warunki międzynarodowe. Gdy po raz pierwszy ujawniono tę treść przesłania fatimskiego trwała druga wojna światowa. Portugalia, gdzie publikowano na ten temat, była wprawdzie neutrealna, ale sympatyzowała z blokiem Państw Osi, które walczyły z sojuszem sowiecko - alianckim. Później, na szczeblu Watykanu obawiano się, że modlitwy całego katolickiego świata za Rosję będą stanowić akt antykomunistyczny, na który bolszewicy odpowiedzą represjami względem chrześcijan znajdujących się za żelazną kurtyną. Następnie poświęcenie Rosji było niemożliwe z uwagi na Ostpolitik Jana XXIII oraz Pawła VI. Z kolei gdy ZSSR zakończył swój żywot wielu wydawało się, że błędy Rosji się skończyły i problem ten mamy za sobą; ważniejsze było budowanie relacyj ekumenicznych z prawosławiem moskiewskiem. Ponadto wmawiano ludziom bajkę o "upadku komunizmu spowodowanym przez Solidarność, Lecha Wałęsę i Jana Pawła II" i opowieść ta była znacznie wygodniejsza niż analiza przygotowań do transformacji ustrojowej ZSSR, o której można przeczytać studjując archiwa Bazylego Mitrochina.

Tegoroczne wydarzenia na Krymie czy w Doniecku pokazują, że Rosja wciąż prowadzi agresywną politykę zagraniczną. Nie chciałbym przypisywać jej ogółu win związanych z awanturami na Ukrainie, bo moja prywatna interpretacja tych wydarzeń jest znacząco inna i wykracza poza tematykę niniejszego bloga, ale każdy obserwator zdarzeń na świecie powinien dopuścić taką możliwość, iż zgodnie ze słowami Matki Bożej przekazanemi przez siostrę Łucję Rosja będzie wybranym narzędziem służącym do ukarania całego świata, jeśli wcześniej nie doprowadzimy do nawrócenia tego nieszczęśliwego narodu. Dziś znacznie trudniej powinno opowiadać się bajeczki o skutecznem poświęceniu Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi i nawróceniu tego kraju. Może działając z pobudek demokratyczno-prawoczłowieczych Franciszek lub jego następca wypełni w tym zakresie wolę Matki Bożej? Może zdąży nim będzie za późno?