wtorek, 20 lipca 2021

Skąd się wziął atak Franciszka na Tradycyjną Mszę Rzymską?

Rzekomą przyczyną sporządzenia motu proprio „Traditionis Custodes” (dalej: TC) są ankietowe konsultacje biskupów diecezjalnych przeprowadzone w 2020 r., których wyniki miały wskazać, iż grupy uczestniczące w celebracjach Mszy tradycyjnej sprzeciwiają się Soborowi Watykańskiemu II i posoborowej deformie liturgicznej.

Analizując postawione pytania można być niemal pewnym, że Bergoglio mija się z prawdą, bowiem tylko na dwa spośród dziewięciu pytań można było odpowiedzieć negatywnie, rozpisując się o złych aspektach używania Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego. Jednak żadne pytanie nie odnosiło się bezpośrednio do wiernych, ich poglądów i nastawienia do posoborowej rzeczywistości. Ponadto Argentyńczyk nawet nie udaje, że chce wdrożyć jakieś drobne, konkretne korekty. Wręcz przeciwnie: jego celem jest zupełne wyrugowanie rytu tradycyjnego, a obecne sankcje są do tego jedynie preludium. Wniosek ten wynika wprost z listu towarzyszącego dokumentowi, adresowanego do biskupów

O co więc mu chodzi? Czemu stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej, nakładając sankcje na niewinnych podwładnych, duchownych i świeckich? Czemu ponownie, podobnie jak nieszczęsny Paweł VI chce zniszczyć to, co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe w Kościele?

fot. Facebook

Wystarczy spojrzeć na listę współczesnych największych krytyków urzędującego Biskupa Rzymu: kardynał Rajmund Burke, arcybiskup Karol Maria Vigano, biskup Atanazy Schneider, arcybiskup Jan Paweł Lenga – wszyscy oni są równocześnie sympatykami tradycyjnej liturgii rzymskiej (nawet jeśli nie odprawiają jej publicznie).

Wspólnota Kościoła katolickiego opiera się na jedności wiary. Jest czymś wręcz oczekiwanym, iż autentyczni strażnicy tradycji będą odwoływać się do wyrażających ją obrzędów. I równocześnie: ku niej, ku tradycyjnej Mszy rzymskiej będą zmierzać wszyscy katolicy, którzy widzą błędy, sprzeczności, herezje współczesnego posoborowia.

Bergoglio był przez ostatnie lata mocno i skutecznie ostrzeliwany przez tradycjonalizujących hierarchów. Dubia w sprawie „Amoris laetitia”, sprzeciw względem pogańskiego kultu bogini Pachamamy, krytyka nieudolnego zarządzania Kościołem i markowania walki z pedofilią oraz nadużyciami finansowymi muszą boleć kacerza o gigantycznym ego, pragnącego trwać przy swoich błędach.

Nadto głosy te opóźniają realizację celów, które są wciąż stawiane przed Argentyńczykiem. W swoim czasie uznałem go za marionetkę światowych globalistów. Nie chcąc popadać w rozwlekłą dygresję napiszę tylko tyle, że z pewnością lewicowy głos z Watykanu przyczynił się do zwycięstwa p. Ziutka Bidena w wyborach prezydenckich w USA. Siły NWO mają wiele nowych zadań dla Kościoła Posoborowego w związku z tzw. pandemią koronawirusa. Na tym ważnym odcinku również widzimy konflikt z tradycjonalistami katolickimi: to nasi kapłani byli często jedynymi, którzy nie zaprzestali celebracji Mszy, którzy nie poddali się otępieniom ilościowym narzucanym przez niemal wszystkie władze państwowe. Na przestrzeni 2020 r. zyskaliśmy za to dodatkową premię: wielu katolików do nas dołączyło.

Każda podejmowana decyzja ma zawsze przynajmniej kilka desygnatów, takich jak legalność, wykonalność, adekwatność, sprawiedliwość, perspektywa czasowa. Wydaje się, że w świetle naszkicowanych przestrzeni konfliktu, Bergoglio popełnił duży błąd atakując w tym akurat momencie tradycyjną Mszę świętą (vide Ap 12,12). Zapewne liczył, że w ten sposób uzyska wzmocnienie oczekiwanych efektów: zmniejszy dostępność Mszy tradycyjnej, zepchnie wrogów do defensywy i jako tako zabezpieczy się przed jej rozwojem w przyszłości.

Ale skoro nawet opoka przedrukowuje kard. Mullera masakrującego TC, to jest szansa, że polscy biskupi pozostaną z dystansem do regulacyj Franciszka. To zwiększa nasze nadzieje na minimalizację strat w kraju i – jestem tego pewien – przyspiesza nasze ogólnoświatowe zwycięstwo nad modernizmem (które, jak wiemy, przyjdzie przez Maryję, pogromczynię herezyj). Dla przeciętnego katolika jest zupełnie nieczytelne, czemu Franciszek wytoczył aż tak ciężkie działa akurat przeciw naszej skromnej frakcji kościelnej. Narzucenie ewentualnej odpowiedzialności zbiorowej, niesprawiedliwość przedstawionej narracji pasują do znanego, choć niestety wciąż za słabo utrwalonego wizerunku sławetnego lokatora rzymskiego Domu Świętej Marty jako aroganta o minimalnej wiedzy teologicznej i zerowej wrażliwości liturgicznej. Gdzie jest jego autorytet osobisty w porównaniu do Benedykta XVI i Jana Pawła II ?!

Ten atak wygląda na źle przygotowany, słabo uzasadniony. Zauważmy też, że prócz pokrzykiwań nie ma w nim sankcyj. Wraz z erozją autorytetu i hierarchii posoborowej można sądzić, że jeśli ktoś będzie łamał zapisy TC bez robienia „dymu” w stylu sławetnego ks. Woźnickiego, ma pewne szansę na spokój. Wszak niemal wszyscy posoborowcy też będą łamać zapisy tego dokumentu, bo przecież nie zaczną celebrować – o co formalnie prosi (?!) Franciszek „z dochowaniem wierności księgom liturgicznym promulgowanym po Soborze Watykańskim II, bez ekscentryczności, które łatwo przeradzają się w nadużycia”. W bardzo wielkim stopniu zgadzam się z oceną sytuacji sformułowaną przez Księdza Dariusza Olewińskiego.

Zatem, zachowajmy spokój. Franciszek kopnął nas w kostkę, ale tuszę, iż nawet nie zmiażdżył pięty. Dłużej klasztora niż przeora!

Wnioski:
Po pierwsze, róbmy swoje.
Po drugie, wspierajmy kapłanów, których TC może dotknąć znacznie mocniej niż świeckich.
Po trzecie, dajmy szansę naszym biskupom i proboszczom na zachowanie się przyzwoite.
Po czwarte, pamiętajmy, że nie ma wrogów między tradycjonalistami!

piątek, 9 lipca 2021

Ofensywa wydawnicza Wydawnictwa 3DOM

Od lat mamy coraz bogatszą ofertę dostępnych, nowo wydawanych książek. Nawet jeśli znajdą się pieniądze na zakup i kolejna nowa półka na ich ustawienie, to kiedyś jeszcze należałoby je … czytać. A na to czasu chronicznie już brakuje…

Chciałbym Państwu zarekomendować kilka pozycyj z oferty Wydawnictwa 3DOM. Zacznijmy od projektu najambitniejszego!
Rozpoczęto wznawianie klasycznej pozycji apologetycznej z XIX wieku, autorstwa francuskiego księdza Jana Józefa Gaume’a pt. „Zasady i całość wiary katolickiej, czyli wykład jej historyczny, dogmatyczny, moralny, liturgiczny, apologetyczny, filozoficzny i socjalny, od stworzenia świata aż do naszych czasów”. Całość ma objąć komplet ośmiu tomów!

Ksiądz Gaume przedstawienia katolicką wizję powstania świata, rozwoju nauki i cywilizacji. Jest ona w kontrze do myślenia oświeceniowego, które stanowi fundament błędów współczesności, potępionych w Syllabusie Piusa IX. Można zatem przedstawić „Zasady i całość wiary katolickiej” jako pozytywne dopełnienie encykliki „Quanta cura”. Ale księgi te zawierają o wiele więcej: przedstawiając też np. urokliwe opisy przyrody, będącej wszak najdoskonalszym dziełem Stwórcy.

Dziewiętnastowieczne wydania dzieła ks. Gaume miały sporo literówek (zwłaszcza po … łacinie) i niekonsekwencyj ortograficznych. Aktualna edycja stawia sobie za cel ich korektę. Został on częściowo osiągnięty. Z punktu widzenia współczesnego czytelnika największym problemem może być archaiczna składnia oraz maniera tworzenia zdań wielokrotnie złożonych, z wykorzystaniem sporadycznie używanych partykuł. Jako czytelnik oraz miłośnik języka staropolskiego doceniam wykonaną pracę i uzyskany efekt. Na pewno nową edycję czyta się łatwiej niż edycje dziewiętnastowieczne, a wciąż ma się przyjemność obcowania z czymś niedzisiejszym.

By projekt mógł posuwać się dalej, nakłady ponoszone na kolejne tomy muszą się zwracać wydawcy, finansując dalsze etapy dzieła. Zachęcam Państwa do zakupu tomu pierwszego, by pozwoliło to sfinansować wydanie tomu drugiego i trzeciego.

Równocześnie pragnąłbym zwrócić Państwa uwagę na dwie inne książki o Mszy Świętej, adresowane tym razem do początkujących tradycjonalistów. Bardzo dobrze się stało, że wydana została wreszcie w formie papierowej „Katecheza o Mszy Świętej” księdza Tomasza Dawidowskiego, która była dotąd dostępna wyłącznie na portalu sanctus.pl. Dobra cena - 24,90 zł!



Jej ciekawym, bardziej mistycznym dopełnieniem jest „Wykład Ofiary Mszy Świętej” ojca Marcina z Kochem. Jest to kolejna reedycja dobrze znanego już w Polsce dzieła, którego poprzedni nakład jest już wyczerpany. Tu jednak drobna uwaga cenowa – za 36 zł oczekiwałbym książki w twardej okładce. Przy miękkiej oprawie właściwsza dla naszych kieszeni byłaby cena o 10 zł niższa.