Zaskakująca abdykacja Ojca Świętego Benedykta XVI oraz radykalna rewolucja antykościelna, jaką od początku podjął jego następca, prezentujący się przed światem imieniem Franciszek, wzbudziła u wielu katolików potrzebę wyjaśnienia tej bezprecedensowej sytuacji. Pierwszą rocznicę zamiany na Watykanie dobrego pasterza na nierozgarniętego, jak się wydawało, juhasa przechodziłem jeszcze w nastroju
dość sceptycznym do pojawiających się tu i ówdzie teoryj spiskowych ....
Dziś jednak wiemy już odrobinę więcej o przygotowaniach i działaniach ludzi, którym przeszkadzał sprawiedliwy i pokorny Benedykt XVI. Możemy przeanalizować treść dokonanej przezeń renuncjacji urzędu oraz zapoznać się z symboliką pozostawianych przy nim tytułów i szat; późniejszych zachowań i działań. Mamy też ciekawe źródło informujące nas o przebiegu konklawe, wybierającego jego następcę. Wszystko to oraz analizę przebiegu aktualnego pontyfikatu szczegółowo opisał Antoni Socci w książce "Non e' Francesco", której polskie wydanie ukazało się przed kilkoma tygodniami.
Publikacja "Czy to naprawdę Franciszek?" uzyskała już w Polsce trochę rozgłosu. Pojawiły się jej ciekawe recepcje w mediach elektronicznych. Jedną z pierwszych poczyniła
p. Ewa Czaczkowska, ale najwięcej dobrego dla sprawy zrobiła Rzeczpospolita, która 21/22 listopada poświęciła zagadnieniu kryzysu Kościoła popularny dodatek weekendowy "PlusMinus". Zawarto tam wywiad z p. Soccim, artykuł Tomasza Krzyżaka o polskim katolicyźmie i tekst prof. Sławomira Cenckiewicza poświęcony
Antypapieżom XXI wieku.
Furię modernistów wywołała zwłaszcza aluzja co do mnogiej liczby współczesnych psudopapieży. Nie zawiódł
Obłudnik Powszechny , ale polemikę do Rzepy napisał również
Stanisław Obirek, bagatelizujący zasadność krytyki Franciszka przez Socciego czy Cenckiewicza. Znamienne, że ów nieszczęsny kapłan - odstępca dostrzega tak wiele "nowej jakości" u aktualnego biskupa Rzymu, podczas gdy niedawno w niezbyt wyszukany sposób dokonywał syntezy
pontyfikatu Benedykta XVI
Cóż zaś można napisać o samej książce Socciego ?
Jej pierwszą ćwiartkę zawiera apologia "wielkich papieży Soboru Watykańskiego II" - Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Tradycjonalista czyta te strony z najdelikatniej to ujmując, mieszanymi uczuciami. Wie bowiem, że były to postacie niejednoznaczne, których znaczna część aktywności polegała na podsycaniu posoborowej rewolucji antykatolickiej. Najlepiej między nimi prezentuje się oczywiście bawarski papież, ale i jego polityka kadrowa przyczyniła się do powstałego w 2013 r. "defektu Franciszka". Ale być może dobrze, że Antoni Socci nie stał się jeszcze 100% tradycjonalistą jak my. Dzięki temu jego publikacja nie jest tak hermetyczna. Czy wspomniana na początku tekstu p. Czaczkowska przeczytałaby analizę konklawę, gdyby poprzedzała ją bezkompromisowa ocena tego, co w Kościele działo się od Soboru Watykańskiego II? Traktujmy tę książkę jako wprowadzenie do tradycjonalizmu; dokładnie tak samo jak inne wielkie dzieło Socciego
poświęcone Tajemnicy Fatimskiej.
Znacznie bardziej frapujące są części następne, poświęcone analizie zrzeczenia się urzędu przez Benedykta XVI oraz przebiegowi marcowego konklawe AD 2013. Antoni Socci rekonstuuje przebieg zdarzeń w oparciu o informacje przedstawione w książce Elżbiety Pique pt. Franciszek. Życie i rewolucja. Jej autorka od lat zna kard. Bergoglio z Buenos Aires i to zapewne od niego samego zna wszystkie przedstawiane szczegóły. Dla nich warto zajrzeć do publikacji Socciego, bardzo dobrze spolszczonej przez Marcina Masnego.
Z oczywistych przyczyn nie będę streszczał wywodu włoskiego autora, pozostawiając jego Czytelnikom szansę na samodzielną analizę zgromadzonego materiału dowodowego oraz wniosków z niej wyprowadzonych. Sprawa z pewnością nie jest taka banalna, jak sądzi ks. Przemysław Śliwiński,
w stanowisku którego najciekawsza jest z pewnością ... piosenka Lucciego Battisti
"Non e’ Francesca".
Czy Franciszek jest zatem na dzień dzisiejszy papieżem Kościoła powszechnego?
Przed lekturą książki Socciego odrzucałem stanowisko przeciwne. Dziś już nie to dla mnie takie oczywiste. Nie wykluczałbym żadnej opcji względem Franciszka:
- papież,
- papież materialny,
- antypapież.
Zakończę wpis myślą, którą mogą Państwo uznać za niespójną lub zaskakującą względem poprzednich akapitów. Nie zamierzam wchodzić w szczegółowe spory co do franciszkowego papiestwa. Stąd proponuję nie rozszerzać debaty nad hipotetyczną sedewakancją. Działaniom Franciszka, jako wykwitom posoborowia, trzeba się przeciwstawiać niezależnie od tego wszystkiego.