niedziela, 19 kwietnia 2015

Charyzmatycy - wrzód na ciele Kościoła

Dawno nie było tak wielkiej awantury wewnątrzkościelnej w Polsce, jak ta, która wybuchła w związku z "obchodami" Wielkiego Tygodnia przez łódzkich jezuitów. Oprawcy liturgiczni wywodzący się z sekt charyzmatycznych dokonali praktycznej rewizji Mszału Rzymskiego, doprowadzając go do rzadko spotykanego w Polsce poziomu banału i zdziecinnienia.



Jedyny argument za obroną powyższego procederu brzmi: Skoro kościół jest pełen, ludzie się cieszą i aktywnie uczestniczą w liturgii, to czemu ich się czepiacie?

Po pierwsze, wbrew temu, co pisze Pani Marta Waleszczyk, czepiamy się jezuitów, czyli duchownych, a nie zwykłych uczestników. To oni odpowiadają za organizację nabożeństwa niezgodnego z księgami liturgicznymi oraz duchem Liturgii.

Po drugie, jeśli teraz nie zatrzymamy szaleństw o. Remigiusza Recława i spółki, to za kilkanaście lat ziszczą się prognozy Pani Dominiki Krupińskiej i następne pokolenie jezuitów zorganizuje nam "taniec na rurze dla Jezusa". Jestem jakoś dziwnie spokojny, że i kościół byłby pełny i ludzie aktywni w dopingowaniu "okazujących świadectwo".

Po trzecie, czepiamy się pseudokatolickich charyzmatyków z uwagi na ewidentną profanację. Msza jest uobecnieniem Ofiary krzyżowej Chrystusa. Będąc na Mszy stajemy duchowo pod Krzyżem, jesteśmy świadkami Odkupienia. Gdyby ktoś zobaczył ludzi tańczących, klaszczących na pogrzebie zwykłego człowieka, byłby oburzony. Gdyby ktoś zobaczył te same zachowania na nabożeństwie drogi krzyżowej, byłby zniesmaczony. Tymczasem droga krzyżowa jest tylko "pamiątką" Męki Pańskiej. Jakże to możliwe, że zachowania nietolerowane podczas narracji dotyczącej śmierci Chrystusa są realizowane podczas aktu liturgicznego nierozerwalnie związanego z Golgotą? Odpowiedź jest prosta: pseudokatoliccy charyzmatycy mają tak dalece wypaczone pojęcia najważniejsze teologiczne pojęcia katolicyzmu, iż tej sprzeczności nie dostrzegają.

Po czwarte i być może najważniejsze: pseudokatolicki charyzmatyzm dopiero przez takie nadużycia pokazuje swe prawdziwe oblicze. Istotą religijności w ujęciu charyzmatycznym jest pewne zbiorowe uniesienie. Jest to dokładnie taki sam rodzaj emocji i poczucia wspólnoty, jaki łączy kibiców sportu czy fanów muzyki rockowej. Tyle, że znikomy procent członków wyżej wymienionych subkultur traktuje swoje hobby jak religię. Jeśli takie przypadki występują, są oczywiście bardzo groźne dla prawidłowego funkcjonowania "fana" w społeczeństwie, rodzinie, Kościele. Ruchy charyzmatyczne przedstawiają się natomiast jako pełnoprawna forma religijności. Dla wielu młodych katolików mogą one być wręcz jedyną znaną im formą katolicyzmu. Od pierwszej klasy podstawówki do ostatniej gimnazjum mają kontakt z zakonnicami i katechetkami grającymi ckliwe piosenki na gitarach i zachęcającymi ich do wstąpienia do Oazy czy Odnowy. Utożsamiają pląsy, banalne i kiepsko wykonywane piosenki z katolicyzmem. Tymczasem kiedyś się dorasta, starsi koledzy wyciągają ich na mecze piłki lub żużla, pokazują koncert Iron Maiden czy Kultu. Albo zabiorą na disco, gdzie jakaś "ruda tańczy jak szalona". Nie oszukujmy się, dla piętnastolatków każda z tych ofert osobno i wszystkie naraz są lepsze od "Bareczki", którą słyszeli już tysiąc razy w swym krótkim życiu. Więc jeszcze tylko, jak mówią posoborowcy "sakrament pożegnania z Kościołem", niegdyś zwany bierzmowaniem i następny raz widzimy się przy chrzcie dziecka, łączonym ze ślubem rodziców. Jak dobrze pójdzie ...

Oczywiście nie wszyscy katolicy porzucają ruchy młodzieżowe. Pozostaje przy nich znikomy odsetek, zazwyczaj osób bardzo nieśmiałych, niezaradnych, zagubionych, samotnych. Wspólnoty są ich całym życiem i będą tego bronić. To być może jedyne grupki społeczno - towarzyskie, gdzie ludzie ci czują się akceptowani. Ale równocześnie zauważmy, że właśnie tak wygląda stereotyp polskiego katolika, jaki mają osoby niereligijne. Ten stereotyp nie jest bezpodstawny, gdyż kształtuje się poprzez lata, począwszy od czasów szkolnych i młodzieżowych.

Do istoty charyzmatyzmu należy również awersja do rozumowego postrzegania wiary. U podstaw fałszywego rozumienia chrześcijaństwa mogą stać różne piękne cytaty: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" (Mt 18,3). Ale piękno dziecięcej postawy nie wynika z braku wiedzy, lecz z zaufania do rodziców, osób starszych ogólniej i ufności w ich słowa! Dziecko jest szczere i otwarte, ono pragnie uczyć się i rozumieć. Trudno zatem o bardziej zakłamane przedstawienie fundamentu swej religijności.

Religijność musi być oparta o rozum, o wnioskowanie logiczne, by była dojrzała i przetrwała próby życia codziennego oraz pokusy. Po to Kościół przez 2000 lat rozwijał i nadal rozwija apologetykę. Ona wyjaśnia nam prawdy wiary. Dlatego też jest niezwykle groźna dla sekt charyzmatycznych, bo błyskawicznie wskazałaby na ich błędy doktrynalne. Przypomnijmy, że ruchy charyzmatyczne wywodzą się z sekt protestanckich , powstały stosunkowo niedawno (nieco ponad 100 lat temu), a do Kościoła przeniknęły w wyniku kontaktów ekumenicznych po Soborze Watykańskim II. Już choćby te fakty wskazują, dlaczego tradycyjnych katolików i charyzmatyków musi dzielić przepaść.

Zresztą, popatrzmy po sobie. Znam bardzo niewielu tradycjonalistów, którzy "płynnie" przeszli od wspólnot posoborowych do "starej szkoły" katolicyzmu. Kojarzę osoby, które miały doświadczenia oazowe, ale się nie skrzywiły i nie popadły w areligijność. Ale większość tradycjonalistów (czyli normalnych katolików) przyjęła tę formę wiary właśnie z pobudek rozumowych. Nawet jeśli żartujemy sobie czasem z naszych braci "mszalistów", to nigdy nie możemy zarzucić, że ich religijność to estetyka niepodparta logiką i intelektem.

Czy zakonnica lub ksiądz może grać dla dzieci na gitarze? Owszem, ale poza liturgią, poza kościołem. Nie miałbym nic przeciwko temu, tak jak nie widzę nic złego w wyjazdach wakacyjnych pod auspicjami parafii. Spotkania te powinny mieć inny charakter niż nauka religii, ale nie mogą zastępować duszpasterstwa opartego o teologię.

Wracając do naszych antybohaterów, czyli łódzkich jezuitów. I wszystkich im podobnych duchownych, którzy wpuścili i wpuszczają do kościołów sekty charyzmatyczne. Czy oni są nieświadomi zagrożeń charyzmatyzmu lub przezeń zdeformowani? To tylko część "sprawców". Myślę, że mogą być jeszcze trzy podstawowe grupy: niespełnieni artyści, którzy wreszcie mogą pełnić rolę animatorów wspólnotowych z przysłowiowymi gitarami w dłoniach; wyrachowani cwaniacy, którzy sami nie są szczególnie pobożni, ale pragną mieć na szybko jakiś efekt duszpasterski bez ciężkiej pracy i modlitwy oraz perfidne typki, które chcą duszpastuchować nieszczególnie rozgarniętym owieczkom. Stereotyp cwanego klechy kiwającego głupich katoli jest dość powszechny wśród antyklerykałów i bynajmniej nie bezpodstawny.

Jednym z "koników" wszelkich wspólnot charyzmatycznych są prywatne objawienia. Im więcej i im bardziej niesamowite, tym lepiej. Nie jest miłą rzeczą czytanie na temat pewnego afrykańskiego kapłana, któremu przez kilka lat przypisywano kilkanaście wskrzeszeń istnień ludzkich czy jakiejś kolumbijskiej stomatolog, którą trafił piorun i przez dwie godziny z niej nie wychodził. Ludzie wierzą w takie bzdury, a rozmaici oszuście sprzedają im je za grube pieniądze. Awersja do myślenia może kosztować całkiem wymierną sumkę. My, tradycjonaliści staramy się piętnować przypadki fałszywego mistycyzmu i pseudocudowności i także przez to mnożymy szeregi naszych wrogów. Ale tak trzeba, bo tylko prawda jest ciekawa.

Nie mam danych, by przesądzać, jakie są źródła łódzkiej recławszczyzny, ale niech każdy, kogo podkusi, by bronić tych posoborowców, dwa razy zastanowi się, czy warto. Charyzmatyzm jest ruchem protestanckim i takim musi pozostać. Nie da się na dłuższą metę pogodzić uniesień uczucia i dominacji doświadczenia religijnego z katolicyzmem.

46 komentarzy:


  1. Pani dr Dominika Krupińska strzeliła dubeltowo! Jest już drugi text:
    http://myslispodchustki.blogspot.com/2015/04/rura-kisiel-i-krol-dawid.html

    Warsiawiak

    OdpowiedzUsuń
  2. Nihil novi sub sole. Łodzki problem przypomniał mi o mało znanym dokumencie Kongregacji Doktryny Wiary "orationis formas". To, co zrobili Jezuici w Łodzi to w głównej mierze nie problem lliturgii i jej rozumienia, ale wiary. W kontekście tego dokumentu łódzkie akcje po prostu śmierdzą siarką i naftaliną. Fragment powyższego dokumentu:

    9."Jeśli doskonałości modlitwy chrześcijańskiej nie można oceniać na podstawie wzniosłości poznania gnostycznego, to tym bardziej nie można jej oceniać odwołując się do doświadczenia Boskości, jak czyni messalianizm(9). Fałszywi charyzmatycy IV wieku utożsamili łaskę Ducha Świętego z psychologicznym doświadczeniem jej obecności w duszy. Występując przeciw nim, Ojcowie Kościoła podkreślali, że zjednoczenie modlącej się duszy z Bogiem dokonuje się w tajemnicy, a zwłaszcza przez sakramenty Kościoła. Głosili ponadto, że może ono dokonywać się nawet przez doświadczenia smutku lub głębokiego bólu. Wbrew opinii messalian, tego rodzaju uczucia niekoniecznie są znakiem, że Duch Święty opuścił duszę. Mogą natomiast stanowić - jak zawsze wyraźnie utrzymywali mistrzowie życia duchowego - autentyczny udział w opuszczeniu przeżytym przez Chrystusa na krzyżu, który zawsze pozostaje wzorem modlitwy i jej pośrednikiem(10).

    10. Obydwie błędne formy są nadal pokusą dla grzesznego człowieka. Skłaniają go do usiłowań pokonania dystansu dzielącego stworzenie od Stwórcy, jako czegoś, co nie powinno istnieć; do traktowania ziemskiego życia Chrystusa, będącego dla nas drogą do Ojca, jako rzeczywistości nieaktualnej; do sprawowania tego, co jest dane jako czysta łaska do poziomu psychologii naturalnej - "wyższego poznania" lub "doświadczenia".

    Wydaje się, że owe błędne formy modlitwy, które od czasu do czasu pojawiały się w historii Kościoła, dzisiaj znów budzą zainteresowanie wielu chrześcijan, jawiąc się im jako psychologiczna i duchowa pomoc oraz jako sposób na szybkie znalezienie Boga(11).

    Historia kołem się toczy?"

    http://screenshooter.net/100648968/iwlxgur

    Orationis formas - AAS 82 (1990) 362-379.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wniosek, jaki nasuwa się po przeczytaniu powyższego tekstu jest taki, że pierwsi chrześcijanie będąc również charyzmatykami byli już protestantami... Natomiast chrześcijanie (katolicy) nawiązujący do pierwszych chrześcijan czyli do ortodoksji, zarzuca się im herezję. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Autor wywija średniowiecznymi, heretyckimi poglądami zamiłowany w łacińskim rycie (przed soborowym), przekonany o swoim jedynie słusznie zbawiającym rzymsko-katolickim kościele. Świętszy niż sam papież!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsi chrześcijanie byli katolikami i nie byli dzisiejszymi charyzmatykami(!). Poza tym, każdy może być świętszy niż papież - świętość zależy od danego człowieka, a nie od urzędu.

      Usuń
    2. >> Świętszy niż sam papież!!!

      Dziś nie jest to takie trudne ;)

      Usuń
    3. prawda, dzisiaj powiedzenie "bardziej papieski od papieża" nabrało całkiem nowego wymiaru

      Usuń
    4. Powrót do zwyczajów starożytnego Kościoła jest herezją archeologizmu potępioną przez Magisterium KK (Pius XII, Mediator Dei), czyli odrzucenia dogmatu asystencji Ducha Świętego w procesie powstawania Jego Tradycji i orzeczeń. Jest to grzech przeciw Duchowi Świętemu.

      Usuń
  4. @Anonimowy ludzie nie znający żadnego klasycznego języka, nie mający przygotowania teologicznego, podpierajavy się TLUMACZENIAMI Pisma Św. dokładnie wiedza, jak wyglądała liturgia pierwszych chrześcijan. Brzmi naprawdę wiarygodnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty skąd wiesz, że "ci ludzie" nie znają żadnego klasycznego języka ani nie mają żadnego przygotowania teologicznego? Brzmi to naprawdę wiarygodnie :)

      Usuń
  5. Neokateojudeoafroamerykopneumopentakostale!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Porównanie Eucharystii do pogrzebu jest absurdalne, bo to jest celebracja Męki i Zmartwychwstania. Poza tym słowo Eucharystia znaczy "dziękczynienie". Jeśli kojarzy Ci się to z pogrzebem to współczuję.
    2. Istotą ruchu charyzmatycznego nie jest "zbiorowe uniesienie", a trwałe doświadczenie mocy Ducha Świętego w życiu. Na tak wiele sposobów, że nie ma miejsca, żeby teraz o wszystkim pisać, ale radzę poczytać bez uprzedzeń. Jeśli wspomniałeś o rozumowym podejściu do wiary to Duch Święty oświeca nasze umysły do zrumienia tajemnic naszej wiary.
    3. Kościół był charyzmatyczny od zarania. Teraz tylko powraca do korzeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. która CZĘŚĆ STAŁA Mszy jest celebracją Zmartwychwstania? Masz dwie formy rytu rzymskiego. Jeśli mają one wyrażać tę samą wiarę Kościoła, to ponieważ w formie przedsoborowej niczego takiego nie ma, to i posoborowej taka formuła teologiczna nie wydaje się uprawniona.

      Usuń
    2. Z Katechizmu Kosciola Katolickiego:
      1409 Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, to znaczy dzieła zbawienia wypełnionego przez Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie. Dzieło to uobecnia się w czynności liturgicznej.

      Usuń
    3. Czy to jest skrajna niewiedza czy skrajna nieuczciwość w dyskusji, że wklejasz zdanie, które nie aspiruje do miana definicji Mszy w KKK? Inna sprawa, że KKK jest bardzo słaby, błąd na błędzie a poprawka na poprawce. Ludzie o małej wiedzy teologicznej łatwo mogą popaść w bład czytając ten przegadany dokument http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm Znacznie lepszy katechizm ułożono 100 lat temu http://www.piusx.org.pl/katechizm/9#c2a3b

      Usuń
    4. Fajnie, że jesteś taki "obtrzaskany" z liturgii i teologii. A to znasz? „Wiedza wbija w pychę, miłość zaś buduje" (1 Kor 8,1).

      Usuń
    5. Gdzieś czytałem że połączenie Ciała i Krwi symbolizuje Zmartwychwstanie (łamanie Ciała - śmierć). Jest to stała część Mszy. Ale nie jestem tego pewien.

      Usuń
    6. @MK - zgoda. Według teologii katolickiej Msza odzwierciedla całe życie Pana Jezusa i są dość poetyckie, barwne rozważania pokazujące tę parabolę. Polecam poszukać w starych modlitewnikach, takich sprzed ponad 100 lat, nie zarażonych aktywizmem wiernych XX wieku. Ale każdy kto przeczyta taki opis, utwierdzi się jedynie w prawowiernym poglądzie, że Msza jest bezkrwawą Ofiarą Krzyżową. Pozdrawiam

      Usuń
    7. "Która część stała Mszy jest celebracją zmartwychwstania"? Cała Ofiara: Suscipe, sancta Trinitas, hanc oblationem, quam tibi offerimus ob memoriam passionis, RESURRECTIONIS et ascensionis Iesu Christi. Dziwne, że szanowny Krusejder nie zna Missale Romanum. NB wyobrażacie sobie, by Uczniowie, na widok Zmartwychwstałego Chrystusa NIE radowali się, tylko mieli "gęby jak karawaniarze"?

      Usuń
    8. do Krusejder:
      Jeśli dla Ciebie Eucharystia to nie jest celebracja zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i radości związanej z odkupienia grzechów na Krzyżu, to nie ma dla Ciebie już ratunku. Płacz przy Eucharystii, zamartwiaj się bo Jezus Chrystus już umarł. Dla mnie zmartwychwstał, i idąc do Komunii Świętej idę po żywe Ciało Chrystusa, cieszę się, że wolny od grzechu mogę celebrować jego Zmartwychwstanie i odkupienie grzechów. Ty sobie płacz i użalaj się nad śmiercią na Krzyżu, ja będę się Cieszył że Chrystus Zmartwychwstał i dał nam nadzieję na życie wieczne.
      Byłem na Mszach Świętych o uwolnienie i uzdrowienie w Poznaniu (2 razy), jest to przeżycie mistyczne podniosłe i mimo pełnego Kościoła modlących sie jestem blisko Boga. Jeden okazuje to wesołym śpiewem inny głeboką modlitwą i refleksja nad swoim życiem. I wiesz co, przez większośc swojego życia byłem bardzo daleko od Boga. Czasami zastanawiałem się czy w ogóle jest, krytykowałem wierzących chodzących do kościoła i jak to nazywałem " klepiących tylko regułki". Na tego typu mszy znalazłem się przez zupełny przypadek jakieś 2 miesiące temu. I wiesz co się stało? Mam 33 lata, od I Komuni Świętej nie uczestniczyłem w życiu KK. Teraz chodzę na niedzielne msze, modlę się codziennie, Bóg sprawił że znowu uwierzyłem, że poczułem oddziaływanie Ducha Świętego na swoje życie. Do bycia świętym daleko mi jeszcze, ale widzę że ty masz aspirację do bycia wyrocznią i jedyną prawdziwą drogą dla wszystkich katolików. Żyj sobie w swoim świecie, a ja się za Ciebie dzisiaj pomodlę żebyś zrozumiał i otworzył oczy.

      Usuń
    9. Chwała Panu.

      Usuń
  7. Przypomnę tylko, że kościół katolicki protestantów nie nazywa sektami. Może autor mierzył braci odłączonych swoją miarą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół Katolicki nazywa protestantów heretykami a ich zbory sektami od zawsze. Natomiast sekta Novus Ordo nazywa ich "umiłowanym braćmi odłączonymi".
      Pozdrawiam w pokoju.

      Usuń
  8. Czcigodny Krusejderze
    Jako chrześcijanin innej konfesji wahałem się czy zabrać głos. Ale po obejrzeniu tych pląsów nie wytrzymałem.
    Nie jestem drobiazgowy odnośnie komponentów liturgii, o ile jakieś modyfikacje są na tyle GODNE, że nie kolidują z szacunkiem i pokorą, z jakimi chrześcijanin winien kierować swe myśli ku Stwórcy. I nie naruszają powagi miejsca. Te tańce być może pasują do chasydów czy derwiszy, ale na pewno nie do budynku, wewnątrz którego znajduje się krzyż.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Charyzmatyków należy spalić na stosach i po kłopocie. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem zdrowych, 40 letnich mężczyzn skaczących aż po sufit w kościele. miałem ochotę "skosić ich" serią z automatu.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Stereotyp cwanego klechy kiwającego głupich katoli jest dość powszechny wśród antyklerykałów i bynajmniej nie bezpodstawny."
    Myślę, że to samo można powiedzieć innymi słowami, bez zabarwienia nienawiści. "Szanuj swego Ojca, choćby rozum stracił."
    rev.piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałem Księdza dotknąć, pisałem jedynie o "wilkach w owczej skórze".

      Usuń
    2. @ Krusejder
      Ten pogardliwy zwrot odebrałem jako uwypuklenie faktu, jaki język stosuje ateotaliban. Niestety do tej pory, całkowicie bezkarnie. Natomiast co się tyczy tych "protestanckich sekt", drobna uwaga.
      Nawet najbardziej pogardliwa retoryka w stosunku do kościoła, który w Szwecji kompletnie gołosłownie używa przymiotnika "luterański", na pewno nie budzi mojego sprzeciwu. Bo moja noga nie postałaby w splugawionym budynku, w którym "pastor" zaprasza parafian na swój "ślub" z kochankiem. A odrażająca lesbijka, przedstawiana jako "biskup Sztokholmu", nazywa Pismo Święte "zbiorem mitów". Ale tę szwedzką organizację nibyreligijną nazwałbym jednak "sektą PSEUDOprotestancką".

      Usuń
  11. Na innym forum ktoś zauważył - całkiem słusznie moim zdaniem - że taniec to nie jedyna "wpadka"

    o wiele większą (w moim przekonaniu) jest zalecenie księdza celebransa, aby NIE KLĘKAĆ w czasie przeistoczenia oraz odśpiewanie potem infantylnej piosenki "Jezus jest tu" zamiast aklamacji po przeistoczeniu zalecanej mszałem

    NB to tutaj przywoiłuje się ZMARTWYCHWSTANIE Jezusa
    K: Oto wielka tajemnica wiary.
    W: Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.

    zaśpiewanie "Jezus jest tu, o wznieśmy ręce wielbiąc Jego imię" zupełnie nie oddaje tej tajemnicy

    o jaki efekt duszpasterski tutaj chodzi...? kompletne podeptanie Tajemnicy Wiary...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok widzę ze przywiązałaś się do formułki którą ktoś ułożył, myślisz, że Pan Bóg jest tak małostkowy i się obrazi o to czy raczej chodzi tu o nasz osąd. Nie wszystko jest dla wszystkich, te Ruchy są dla ludzi którzy się w tym odnajdują. Tak samo jak nie dla każdego jest rodzina radia Maryja czy Rycerze Kolumba czy Oaza , Odnowa, Neokatechumenat itd
      Pewnie są zasady ale akurat piosenka oddaje te tajemnice. Są ludzie dla których nawet bardziej niż aklamacja,zresztą aklamacji jest ich kilka, chyba 5 (przypadek?). Nie bądźmy jak groby pobielane.

      Usuń
    2. nie, nie przywiązałam się do "formułki" - ale do treści

      Usuń
  12. Olu , piosenka "Jezus jest tu" odzwierciedla dokładnie te same treści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim rozumieniu nie - piosenka mówi, że Jezus tu jest, a aklamacja jest wyznaniem naszej wiary w jego śmierć i zmartwychwstanie oraz wyrażenie nadziei w Jego powrót (treści aklamacji s cztery, lekko się od siebie różnią, ale istota jest taka")
      wyznanie, że "Jezus tu jest" nie wyznaje naszej wiary w Jego śmierć i zmartwychwstanie, tylko w Jego obecność
      nie wiem czy chodzi obecność eucharystyczną jako że piosenka powstała wśród protestantów, którzy nie wierzą w obecność eucharystyczną

      Usuń
  13. Chciałbym też dodać że należę do Wspólnoty Mocni w Duchu już 5 lat. I zarówno spotkania Modlitewne jak i te Msze Św, które teraz tak wszyscy krytykują, uczestnictwo w Nich odmieniło moje życie o 180st. Radek

    OdpowiedzUsuń
  14. Radek, to jak super pozytywnie odmienione zostało Twoje życie, to nie zasługa TAKICH Mszy i spotkań modlitewnych, tylko Pana Jezusa. Czy to znaczy, że podczas ,,zwyczajnych " Mszy św. nie odnajdziesz tego samego Boga?

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna dyskusja,aczkolwiek tekst,który ją wywołał przepełniony jest pychą.A gdzie zasady ekumenizmu,o który tak walczył Jan Paweł ll? Autorowi tego zamieszania proponuję lekturę,,Ewangelii gaudium" papieża Franciszka.A swoją drogą Msza św.ma być RADOSNYM PEŁNYM MIŁOŚCI SPOTKANIEM Z PANEM.I żaden liturgista i,, myśliciel" mi tego nie odbierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamilcz antychryście

      Usuń
  16. "Msza Wszechczasów"- jak słyszę takie sformułowanie to mnie skręca. Lefebryści mogą zresetować umył nawet bardzo inteligentnym ludziom- patrz Pan Młot. Pół życia poświęciłem badaniu wschodnich anafor liturgicznych i teksów Ojców Kościoła. Trochę pokory Panie Młocie- proszę wyjść z tego ciasnego myślenia. Pierwsi myśliciele chrześcijańscy dostrzegali nade wszystko komplementarne zbawcze dzieło Chrystusa. To nie tylko Ofiara Krzyża- ale liturgiczne uobecnienie Misterium Zmartwychwstania - już na "Krzyżu Zwycięski Pan króluje na drzewie życia'. Msza to nic innego jak miłość Boga w której ofiarowany Chrystus- dokonał zwycięstwa życia nad śmiercią. "O Święta Uczto, na której spożywamy ciało Pana, rozpamiętujemy pamięć Jego męki, duszę napełniamy łaską"- po co rozpamiętujemy pamięć męki ? Czy tylko dlatego aby Msza była pogrzebem... ? Ponieważ ta pamięć- anamneza wprowadza nas w życie- Zmartwychwstanie. Lefebryści ciągle stoją pod krzyżem, jeszcze nie zdążyli się z zorientować, iż z pustego grobu nastąpiła eksplozja życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że nie służy Panu (Księdzu?) pisanie w stanie skręconym. Temniemniej, zwrotu "Msza Wszechczasów" na tym blogu się nie używa, bo i ja mam do niego stosunek negatywny. Tzn. można Mszą Wszechczasów nazywać każdy katolicki ryt wywodzący się z Tradycji Apostolskiej, czyli wszystkie liturgje prócz posoborowej.
      Różnica między zachodniakami a wschodniakami to nie tylko kwestja historyczna. To są różne duchowości, różne sposoby patrzenia na religję. Stąd pewne niuanse teologiczne dopuszczalne na wschodzie nie mogą być wprost przenoszone na Zachód. I na odwrót. Prostota, legalistyczne podejście zachodniaków ma się nijak do wschodniej duszy przepojonej mistycyzmem. Trudno natomiast założyć, że cokolwiek dobrego wyjdzie z posoborowych przeszczepów, rzekomo służących ubogaceniu Kościoła Zachodniego. Nic nie dało rzekome otwarcie się na teologję Kościołów wschodu, widoczne u Kanibala Bugniniego i jego kamratów, nic nie daje otwarcie się na "kultury barbarzyńskie" w rozmaitych "rytach zairskich".
      Zresztą, o czem my dyskutujemy? Czy jakakolwiek grupa ortodoksyjna pozwoliłaby sobie na taką profanację kościoła, jaką uskuteczniają łódzcy jezuici ?!

      Usuń
  17. Polecam również: http://wrodzinie.pl/sekty-i-demony-w-kosciolach-katolickich/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sekty w KK. Odnowa w Duchu Swietym,Neokatechumenat,Oazy etc. Jest ich jeszcze więcej. Dodam,ze znam je z autopsji i wiem,ze nie maja nic wspólnego z katolicyzmem a raczej najbliżej im do protestantów. Dodam,ze i protestantyzm znam z autopsji i co niektórzy adwersarze wypisują bzdury. Sekty neokatolickie i ekumenizm to typowa robota szatanska. Powiedzmy jasno,obrońcy tego całego chaosu,na pewno maja zmanipulowane mozgi. Nie polecam ich przekonywać,bo to nic nie da. Chyba tylko laska Boza może im pomoc. I egzorcysta.

      Usuń
  18. Rozumiem że liczne uzdrowienia podczas każdej konferencji, adoracji i Mszy św. na którą ks. John Bashobora jest zapraszany i który zawsze określa się jako koń na którym jexdzi Jezus Chrystus to mistyfikacja i zło? Słuchałem wczoraj całej konferencji, adoracji i Mszy Św. Oprócz wkurzającej oprawy muzycznej, mszy odprawianej w niewłaściwym miejscu....to było wzniosłe i prawdziwe doswiadczenie. Jak moge osiągnać stan zjednoczenia z Bogiem, namacalny i podniosły.
    Co do wskrzeszeń i uzdrowień, które nie mają miejsca w parafiach i stadionach. Obejrzyj, człowieku na stonie http://www.ojciecjohnbashobora.pl/?w-ugandzie,21 jak wygląda rzeczywistość sierocińca i szkoły w jednym da sześciu tysięcy dzieci, zobacz jak wygląda ten kraj i ich codzienne trudności, to może zrozumiesz dlaczego wskrzeszenie dziewczynki na zapyziałej wsi nie spotkało się z relacja na żywo z wozu transmisyjnego tvn.

    OdpowiedzUsuń
  19. "Oczywiście nie wszyscy katolicy porzucają ruchy młodzieżowe. Pozostaje przy nich znikomy odsetek, zazwyczaj osób bardzo nieśmiałych, niezaradnych, zagubionych, samotnych." - no raczej nie ma Pan tu w ogóle racji, znam wielu dorosłych ludzi z oazy, którzy wcale nie są samotni i zagubieni :P a są na prawdę zaangażowani w ruch odnowy, a no i trochę wkurzające jest wrzucanie ludzi z oazy jednej beczki z charyzmatykami. To staje się trochę nudne.
    Jeśli chodzi o liturgię, ja na przykład na oazie nauczyłam się o wielkiej wadze liturgii oraz zetknęłam się z OWMRem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że poszukują prawdy. Szukają drogi do naszego Pana, do Jezusa. Zatem, aby nie zabłądzić, czemu nie patrzeć na drogowskazy, na znaki które są w Bibli? Na szczęście dla nas wszystkich, WSZYSCY wierzący w Jezusa jako Zbawiciela, uznają za autorytet Nowy Testament. Napisałem - Na szczęście - ale ... Przypadki nie istnieją, szczęście nie jest zdarzeniem losowym. Bóg jako genialny stwórca i konsktruktor świata nie działą przypadkiem i Bóg nie mówi "na szczęście udało mi się zbawić świat".
    Czemu Nowy Testament zawdzięcza swoją siłę przekazu? Czemu jest Podstawą religii i ruchów chrześcijańskich? Bynajmniej nie dlatego że ludzie tak zadecydowali.
    Jezus zmartwychwstał, ale po pewnym czasie opuścił apostołów. Musiał to zrobić, aby mogło sie wypełnić dzieło, które On zaczął. Aby mógł przyjść Pocieszyciel.
    Hm, z opini pisanych tu na forum, wnioskuję że zdecydowana większość czytałą Pismo Św. Zatem, wiecie jak w dziejach apostolskich jest pokazane życie apostołów i jak zaczęło postawać chrześcijaństwo. Dzięki KOMU?
    Kto dawał tym ludziom (tak, to byli ludzie, tacy jak my dzisiaj) mądrość, odwagę, kto napełniał ich miłością, uczył pokory,wspierał w ich słabościach?
    DUCH ŚWIĘTY. Trzecia osoba. Ten który brał udział w stworzeniu świata, tchnął życie w Adama, wskrzesił Jezusa, wskrzesił i uzdrowił całą masę ludzi.
    A jednak ludziom udało się na wiele setek lat ograniczyć jego działanie. Dobrze, że się na nas nie obraził i dalej nas kocha i OBDARZA nas SWOIMI DARAMI. Jeśli tylko będziesz chciał/chciała Duch Święty ma dla Ciebie całe mnóstwo darów, aby Cię duchowo poprowadzić przez ziemnskie życie. Daj mu szanse. Otwórz się. Okaż mu swą pokorę, On da Ci więcej miłości abyś mógł dzielić się z nią innymi. Bo po to jesteśmy stworzeni, z miłości i do dzielenia się miłością. Jeśli ktoś nie rozumie tego pojęcia, polecam do zagłębienia się w hymn o miłości (1 list do Koryntian,13).
    Nie ograniczajcie działania Ducha Świętego. Apostołowie kiedy go otrzymali jak wyglądali, pamiętacie? Wyglądali tak jakby młodym winem się upili. Wiara w Boga to nie doktryna ani instytucja. Wiara jest aktem działania. Działania z ufnością w Panu. Kiedy się modlisz, słuchasz Bożego szeptu, jesteś wtedy skupiony ale ...ale oddajesz mu siebie, kiedy wyznajesz miłość Jezusowi, kiedy wesz że jesteś Bożym dzieckiem i ten poteżny Bóg Ciebie, tak właśnie Ciebie Kocha, to jak nie skakać z radości, tanczyć, śpiewać.
    Chrześcijanin ma powody do radości. Ma też oddawać hołd i cześć i chwałę Bogu. Z szacunkiem i w skupieniu. Ale jedno nie wyklucza drugiego.
    Pamiętacie jak Dawid tańczył przed Arką, a Mikal córka Saula skrytykowała to i została przez Boga ukarana?
    Bóg jest wielki, a działania Ducha Świętego nie można okiełznać ludzkim pojmowaniem świata, bo kimże wtedy byłby ten Duch gdyby to było możliwe?
    Drodzy forumowicze, pewnie wszyscy to wiemy ale może warto to napisać.
    Jezus nas kocha i oczekuje od nas miłości wzajemnej oraz pokory. Pycha i próżność to najbardziej podstępne grzechy. Nie mówcie od razu: O ten czy tamten źle robią, bo ja pochodzę z takiej tradycji i moja prawda jest ważniejsza. Nie osądzaj abyś nie został osądzony. Lepiej pomodlić się, przeczytać fragment Bibli i poprosić Ducha Św o dar zrozumienia.
    Bo czy komuś to się podoba lub nie, to zapowiedź Jezusa, że Duch Św, Pocieszyciel będzie nas wspierał, właśnie się wypełnia.
    I jeszcze jedno.
    Jezus uzdrawiał, wskrzeszał, czynił cuda. Wow. Wszyscy, ale to mam na myśli że WSZYSCY, powinni w Niego uwierzyć. I co ? I tak nie było. A czy Ty byś uwierzył/uwierzyła?

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli miałabym przeżywać Eucharystię w taki sposób jak opisujesz to chyba wolałabym pójść do kina na dobry film. Odkąd przeżyłam chrzest w Duchu Św. moja wiara jest WIARĄ a na mszę idę z radością.Jezus zmartwychwstał i to jest nasza nadzieja ."Gdy Duch Św zstąpi na was otrzymacie Jego moc i będziecie Moimi Swiadkami"Dz.Ap.1,8. Nie zapominajmy ,że Duch Św. jest Panem i ożywicielem. Nie można traktować bezosobowo go jak w Starym Testamencie.Bez jego pomocy nasza wiara nie istnieje.Wiedza może być źródłem pychy wiedział o tym dobrze św Franciszek pouczając św Antonigo.Trzeba także pamiętać , że wiara nie jest przyjaciółką racjonalizmu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pan Jezus przyszedł DO LUDZI , do konkretnego serca , a nie do liturgii !
    Bogu zależy na OSOBISTYM kontakcie z człowiekiem , nie na swojej Obecności w - nawet najbardziej uroczystym - rycie liturgicznym !
    Współczuję panu Autorowi tego bloga , że tak kategoryczną chęcią postawienia na swoim - odreagowuje traumę z dzieciństwa ( - być może zmuszanie do tłumienia uczuć , albo mitologia o tym , że uczuć trzeba się wstydzić ?)
    Niech Pan spróbuje stanąć przed Bogiem bez obwarowań intelektualnych , w pełni ludzkiej bezbronności i bezradności . ( Takiej postawy oczekuje od nas Bóg Ojciec ! )
    Może wtedy zrozumie Pan , dlaczego pieśń "Jezus jest tu " , wyśpiewana po podniesieniu jest najbardziej uroczystym przyjęciem Wielkiej Tajemnicy Wiary , jaką może wyśpiewać ludzkie serce kochające Jezusa !
    Niech Bóg Pana przytuli !
    julia

    OdpowiedzUsuń