czwartek, 18 listopada 2010

ADIDAS jest podejrzany ;)

Na zaprzyjaźnionej stronie tradycjonalistów z Piaseczna pojawiło się zdjęcie liderki wspólnoty neokatechumenalnej p. Carmen Hernandez z audiencji u Ojca Świętego Benedykta XVI. Również stojący po lewej stronie Papieża neoński capo di tutti capi p. Franio Argüello nie wygląda, jakby przechodził przypadkiem z tragarzami koło Watykanu i wstąpił przypadkiem, tylko raczej - jakby właśnie był tragarzem.



Nie będę komentował niechlujności ubioru ww. osób. Ale zwracam uwagę na kolejną konotację negatywną firmy Adidas ...



uważajmy na Adidasa ;)

czwartek, 11 listopada 2010

o. Malachiasz Martin - "Klucze królestwa" - refleksja wstępna

Szef Wydawnictwa ANTYK, pan Marcin Dybowski powinien się spalić ze wstydu w związku z jakością wydania książki o. Malachiasza Martina "Klucze królestwa".

Pierwszą sprawą są ewidentne koszmarne bronki merytoryczne o. Martina, które powinny być przez edytora prostowane. Przykład: w książce można przeczytać przy okazji pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce, że:
- wierni mogli podróżować tylko do miast znajdujących się w "ćwiartce" kraju najbliżej ich miejsca zamieszkania. Bzdura ! Władze PRLu nie mogły tego nawet proponować, bo w PRLu nie było "paszportów wewnętrznych" i po Polsce każdy jeździł jak chciał;
- kiedy Jan Paweł II skrytykował marxizm na Jasnej Górze, klasztor został otoczony przez czołgi (s. 130),
- o. Martin sugeruje, że gazety w PRLu nazywały Jana Pawła II "Panem Karolem Wojtyłą" (s. 126),

Drugą sprawą jest skrajna nieudolność tłomacza, niejakiego Jerzego Brzezińskiego. Człowiek ten, o ile w ogóle istnieje (niektórzy sądzą, że to xywa samego p. Marcina Dybowskiego), korzystał z automatycznego tłomacza google czy czegoś w tym rodzaju, bowiem nazywa Henryka Jabłońskiego "Prezydentem Polskiej Republiki Ludowej". Analogicznie pisze o jego "pałacu prezydenckim" itp.

Nie wiem, komu - o. Martinowi czy tłumaczowi - przypisać bronka ze strony 116, według którego św. Stanisław ze Szczepanowa został zamordowany przez Bolesława Krzywoustego. Boję się czytać dalej tę książkę, bo nic nie wskazuje, że jakość tłomaczenia i korekty jakkolwiek się poprawi.

Ostatnią sprawą, jaką tu poruszę, jest plagiat okładki polskiego wydania. Pan Dybowski przypisuje sobie jej autorstwo, podczas gdy bez trudu możemy to porównać względem anglojęzycznego oryginału:





Wydanie ksiażki w tej formie, bez komentarza odredakcyjnego i przypisów, kompromituje Wydawnictwo Antyk. Chciałem polecić przeczytanie "Kluczy królestwa" rozlicznym znajomym. Czyniąc to, skompromitowałbym się co najwyżej na podobieństwo p. Marcina Dybowskiego.

wtorek, 9 listopada 2010

KPK 1917 vs KPK 1983 - istotna różnica

Tym razem nie mam zamiaru przedkładać argumentów świadczących za wyższością KPK 1917 nad KPK 1983. Zajmę się jedynie szczegółowem rozwiązaniem - oceną przez kodeksy konsekracyj dokonywanych przez biskupa bez mandatu papieskiego.

W pierwotnej wersji CIC 1917 przestępstwo to było zagrożone suspensą. Jednak pod wpływem schizmy "kościoła patriotycznego" w Chinach Ludowych Stolica Apostolska AD 1951 zaostrzyła ten przepis wprowadzając karę ekskomuniki.

Jak można przeczytać w Podręczniku do Prawa kanonicznego x. Bączkowicza CM, wydanie: Wydawnictwo Diecezjalne Św. Krzyża w Opolu, rok 1958, tom III, str. 570-571:

Biskup, który udziela sakry biskupiej komuś, kto nie został przez Stolicę Apostolską biskupem mianowany ani wyraźnie zatwierdzony jak również ten, który przyjmuje sakrę biskupią, chociażby działali pod wpływem ciężkiej bojaźni, popadają w ekskomunikę zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej w najspecjalniejszy sposób. Argument o ciężkiej bojaźni nie może być stosowany z uwagi na wzgardę władzy kościelnej.

Jest tu istotna różnica względem zapisów Kodeksu z 1983 r. Jak wiemy, działanie w bojaźni jest jednym z argumentów używanych przez JE abpa Lefebvre'a i jego zwolenników, uzasadniających przeprowadzenie konsekracyj biskupich AD 1988 bez mandatu Jana Pawła II, uznawanego przez nich za prawowitego papieża. Podstawowym argumentem jest zaś stan wyższej konieczności. Również i ten punkt jest nieco inaczej interpretowany przez KPK 1917. Jak stoi u x. Bączkowicza (s. 368, tom III), "wyższa konieczność to położenie, w którym człowiek nie może inaczej uchylić niebezpieczeństwa dobru własnemu lub cudzemu, jak tylko przez naruszenie prawa osoby trzeciej". Zagrażające niebezpieczeństwo nie zostało zaś wywołane przez ową osobę trzecią.

Wskazując na tę różnicę pragnę podkreślić, że pozostając na bazie KPK 1917 byłoby znacznie trudniej usprawidliwić nieposłuszeństwo Arcybiskupa Lefebvre'a Janowi Pawłowi II. O ile jest to łatwe i oczywiste w przypadku prawa posoborowego (por. choćby: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/542) , sytuacja prawna sprzed 1983 r. wymagałaby odwołania się do konstrukcyj logicznych nieopisanych wprost przez przepisy, takich jak dbanie o dobro dusz powierzonych etc.

Zauważmy też, że łagodniejsze zapisy KPK 1983 dają się stosować również względem czynów podejmowanych przez postępowców. Są zatem wyrazem mentalności, którą krytykujemy, analizując zapisy odnoszące się do łatwości orzeczeń o nieważności małżeństw czy możliwości udzielania sakramentów niekatolikom. Posoborowe prawo składa się z przepisów i furtek służących do ich omijania.

Poświęcam ten wpis ku pamięci osób bezrefleksyjnie krytykujących tę niewielką część katolików odmawiającą jurysdykcji posoborowym papieżom. Nie twierdzę, że sedeprywacjoniści lub sedewakantyści mają rację. Ale być może na bazie KPK 1917 przyjęli oni jedyne spójne stanowisko umożliwiające im przetrwanie, wegetację w katolickiej rzeczywistości.

sobota, 30 października 2010

ku pamięci Józefa kardynała Mindszenty'ego

Chciałbym zaprosić Państwa do wizyty w małej galerji poświęconej niezłomnemu Prymasowi Królestwa Węgier Józefowi kardynałowi Mindszenty'emu.

Pierwsze zdjęcia pochodzą z wnętrza budapesztańskiej bazyliki św. Stefana, konkatedry diecezji Ostrzyhom-Budapeszt.


Wśród nich pragnąłbym wyróżnić relikwię prawicy świętego króla Stefana:


Następne zdjęcia pochodzą z wystawy pamiątek po Kardynale Mindszentym, która była prezentowana w bazylice w latach 2007-2009.


Ostatnie zdjęcia pochodzą z Ostrzyhomia i pokazują Bazylikę św. Wojciecha


LINK DO GALERJI

czwartek, 7 października 2010

"Zgoda buduje", czyli promocja książki „Marcel Lefebvre. Życie”


Promocja książki JE Biskupa Bernarda Tissiera de Mallerais „Marcel Lefebvre. Życie” była bez wątpienia tradycjonalistyczną imprezą roku 2010. Świadczyła o tem nie tylko prestiżowa lokalizacja iwentu - Sala Koncertowa Zamku Królewskiego w Warszawie, ale przedewszystkiem - zgromadzeni prelegenci. Bowiem obok Autora dzieła przy jednym stole zasiedli: prof. Jacek Bartyzel, dr Paweł Milcarek i x. Karol Stehlin FSSPX. Spotkanie prowadził red. Stanisław Michalkiewicz, głos zabierał również wydawca książki p. Bogusław Kiernicki. Po oficjalnej części spotkania odbył się mini recital p. Jacka Kowalskiego i towarzyszących mu muzyków oraz poczęstunek i rozmowy kuluarowe.

Choć pojawiłem się w Sali Koncertowej około pół godziny przed planowanem rozpoczęciem spotkania, zastałem już wiele zgromadzonych osób. Było zatem oczywiste, że wszyscy zainteresowani książką Biskupa nie zmieszczą się na przygotowanych miejscach. Uwagę zwracał również wystrój sali. Wchodzący na salę widzieli: wielki stół, na którym ustawiony był przodem do ludzi piękny krzyż, a obok mebla stała ... perkusja ekipy Jacka Kowalskiego. Wszystko to wyglądało, jakby Xiądz Biskup Bernard Tissier miał odprawić na tym stole pierwszą w życiu Mszę beatową. Koszmar ten szczęśliwie się nie zmaterjalizował i po drobnych zgrzytach początkowych spotkanie się rozpoczęło.

Autor biografji przemawiał jako pierwszy. Xiądz Biskup przedstawił słuchaczom mniej znaną część osobowości Arcybiskupa Lefebvre’a. Skupił się bowiem na jego młodości, na drodze do święceń, pierwszych latach kapłaństwa i pracy misjonarskiej w Afryce. Pokazał w ten sposób kierownika seminarjum duchownego, cierpliwego i oddanego wychowawcę wielu pokoleń kapłanów oraz człowieka wielkiej dobroci osobistej i miłosierdzia. Cechy te sprawiły również, że pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku Arcybiskup, choć zbliżał się wówczas do osiągnięcia wieku emerytalnego, zdecydował się założyć seminarjum w Ecône i Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Nikt inny nie podjął się rozpoczęcia takiego dzieła, choć przynajmniej 400 ojców Soboru Watykańskiego II opowiadało się po stronie jednoznacznie konserwatywnej, choć ruch oporu względem nowinek posoborowych liczył w połowie lat sześćdziesiątych przynajmniej 6000 duchownych, nikt mu w tem istotnie nie pomógł. Biskup Tissier de Mallerais jest jednym z pierwszych seminarzystów studjujących w Ecône i naocznym świadkiem opisywanych zdarzeń.

Profesor Jacek Bartyzel podzielił się ze słuchaczami wrażeniami z przeczytanej książki. Były to refleksje historyka idej i politologa. Wystąpienie Profesora było chyba najbliższe oczekiwaniom zgromadzonego audytorium, bowiem zawierało najwięcej odniesień do tych form działalności Arcybiskupa Lefebvre’a, z których znamy go najlepiej: walki o czystość doktryny katolickiej, problemów z pacyfikacją konserwatystów w Kościele przez najwyższych hierarchów tegoż Kościoła i odniesień do aktu konsekracyj biskupich z 30 czerwca 1988 r. Pan Bartyzel stwierdził, że dopiero po wielu latach zaangażowania w Tradycję katolicką przyznał rację Arcybiskupowi co do konieczności tak wyraźnego działania wbrew woli urzędującego papieża.

Doktor Paweł Milcarek wskazywał, że z książki wyłania się prawdziwy obraz Arcybiskupa Lefebvre’a – dynamicznego organizatora i misjonarza, który w czasach posoborowych dążył do łagodzenia sporów z hierarchami i pragnął porozumienia z Janem Pawłem II. Msgr Lefebvre w ujęciu p. Milcarka jest biskupem, który pierwotnie podpisuje (akceptuje) wszystkie dokumenty Soboru Watykańskiego II oraz soborową reformę liturgiczną. Radykalizacja Arcybiskupa wynikała z rozmywania magisterjum Kościoła i postępów posoborowej rzeczywistości. To otoczenie usprawiedliwia według prelegenta decyzję o konsekracjach biskupich AD 1988, choć jego zdaniem właściwsze byłoby podążanie drogą porozumienia zawartego w dniu 5 maja tego samego roku. Dr Milcarek stwierdza, że wybór ten był wyborem nadludzkim i przedwczesne byłoby udzielanie odpowiedzi na pytanie, czy dokonanie konsekracyj bez zgody Jana Pawła II było znamieniem świętości wyznawcy, czy wyrazem ludzkiej słabości, pragnącej szybko osiągnąć zamierzony cel.

Ostatni z mówców, xiądz Karol Stehlin FSSPX, został wyświęcony na kapłana katolickiego w przededniu konsekracyj biskupich AD 1988. W krótkich słowach przedstawił swoje świadectwo odnoszące się do osoby Arcybiskupa.

Jak podkreślił red. Michalkiewicz, można powiedzieć, że Kościół przystał w końcu na postulat Arcybiskupa Lefebvre’a o przeprowadzenie „eksperymentu Tradycji”. Już samo to pojęcie pokazuje, w jak trudnym i kuriozalnych czasach przyszło żyć katolikom w 2 połowie wieku XX. Niemal całe duchowieństwo nie sprostało w jakikolwiek sposób tej próbie. Nie chciałbym kończyć tej relacji nieuprawnionym wnioskiem, że droga Arcybiskupa Marcelego Lefebvre’a i założonego przezeń Bractwa Św. Piusa X była i jest jedyną właściwą drogą. Ale dobrze się dzieje, że polscy katolicy mogą zapoznać się z najbardziej kompletną książką, jaka powstała na temat Arcybiskupa. Dobrze się dzieje, że także w Polsce środowiska tradycjonalistyczne zaczęły współpracować ze sobą. Nie wyobrażam sobie takiego spotkania jeszcze 10 czy choćby 5 lat temu. Dobrze, że zainteresowane strony zaczęły rozumieć, że trzeba wspólnie powiększać nasz tradycjonalistyczny tort, a nie walczyć o jego fragmenty. Pamiętajmy, że „zgoda buduje”. I pamiętajmy, komu zawdzięczamy szansę na to wszystko.

Merci, Monseigneur !! Et Merci, Benoît XVI !!